Wpisy z roku 2014

Wszystkiego najlepszego

2015

Wesołych Świąt

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia chciałbym życzyć wszystkim oraz każdemu z osobna dużo zdrowia, szczęścia, pogody ducha oraz spełnienia wszystkich marzeń, małych troszkę większych i tych gigantycznych. Wesołych Świąt.

1sw

Dobry dzień

Bywają dni takie jak dziś a raczej momenty, gdy czuję jakbym był blisko ponownego chodzenia, spastyczność w kończynach dolnych na poziomie umiarkowanym, podobnie jak ból kręgosłupa. Brakuje tylko albo aż… upragnionego ruchu nogami. Pragnienie ponownego chodzenia nie zmalało we mnie nawet o jeden procent, wierzę, że ten magiczny dzień w końcu nadejdzie, udało się kiedyś uda się i teraz… dopóki są marzenia i się walczy istnieją szanse… Optymistycznie…

Jest poprawa

Jest poprawa, antybiotyki działają, temperatura spadła, drgawki minęły i spastyczność w nogach nieco ustąpiła. Jutro przyjmuję ostatnią dawkę antybiotyku cieszę się, że to już koniec, ponieważ jak wiadomo to nic dobrego. Ciało wciąż boli, ale to ból, który znoszę. Od poniedziałku chciałbym wrócić do rehabilitacji mam nadzieję, że się uda. Bądź, co bądź nowy tydzień nowe możliwości. Optymistycznie

Zakażenie pęcherza moczowego

Wczoraj z samego rana udałem się do kliniki na wymianę cewnika. Chociaż sama wymiana przebiegła całkiem sprawnie i rurka z brzucha została usunięta jak i zainstalowana nowa bez większych komplikacji to po powrocie do domu i następujących godzinach było coraz gorzej.Pierw narastał ból w okolicach nowo zainstalowanej rurki, następnie doszły silne bóle kręgosłupa i nóg, oraz wzmożona spastyczność w nogach, mięśni brzucha i kręgosłupie. Niewiele później pojawiły się drgawki i wysoka temperatura.

Mam zakażenie pęcherza moczowego, przyjmuję antybiotyki, leki obniżające temperaturę. Jestem fizycznie wycieńczony. Najbardziej przerażające jest to, że w takich chwilach całkowicie tracę kontrolę nad własnym ciałem, nie jestem wstanie wejść do łóżka, rozebrać się, czy pochylić. Spastyczne napięcie mięśniowe uniemożliwia mi wykonanie najprostszych czynności, nawet głębszy wdech staje się nie lada wyczynem..

Noc była bardzo ciężka, ale przetrwałem to chyba najważniejsze, wiem, że za kilka dni będzie lepiej, antybiotyki zaczną działać i stan zdrowia się unormuje, odzyskam połowiczną kontrolę nad ciałem. Jest naprawdę ciężko, ale nie przestaję wierzyć.

Czekając na lepszy czas

Bóle w kręgosłupie nie mijają, od wielu dni dolegliwości obecne są cały czas. Jest ciężko, bowiem nie mogę spać, normalnie funkcjonować w ciągu dnia a także niekiedy ćwiczyć. Duża wilgoć w powietrzu zapewne także ma wpływ na moje złe samopoczucie, jednak problemy z zaginającym się ponownie kręgosłupem są mocno odczuwalne. Czekając na lepszy czas…

Bez szans

Od kilkunastu dni jest bardzo głośno na temat nowatorskiej metody leczenia osób sparaliżowanych. Kilka godzin po wyemitowaniu przez media materiału ukazującego ten miejmy nadzieję niezwykły postęp w medycynie. Podjąłem odpowiednie kroki, aby dowiedzieć się jak najwięcej w tej kwestii. Następnego dnia wysłałem e maile do lekarzy oraz bezpośrednio zadzwoniłem do kliniki, w której cała historia się wydarzała. Przedstawiłem swoją sytuację, schorzenie, zostałem poinformowany, że umieszczono mnie na liście pacjentów zgłaszających się do projektu. Mam czekać na dalsze informacje, bądź kontakt ze strony kliniki lub śledzić stronę internetową kliniki i postępować wedle zamieszczonych tam ewentualnie dalszych instrukcji.

Kilka dni później na stronie kliniki pojawiła się informacja, że poszukują osób z przerwanym rdzeniem kręgowym natomiast pacjenci z innym rodzajem uszkodzenia rdzenia kręgowego nie będą brani pod uwagę….

Mój rdzeń kręgowy nie jest przerwany tylko uszkodzony, w związku, z czym nie ma najmniejszych szans na poddanie się eksperymentalnemu leczeniu….

Po kolejnej wymianie Cystofixu

Wczorajsza wymiana Cystofixu przebiegła w miarę dobrze, wyjęcie zużytej rurki i instalacja nowej odbyła się szybko. Lekarz wypisał receptę na tabletki zapobiegające zapaleniu pęcherza moczowego i byłem wolny.
Po kilku godzinach od wymiany, zacząłem odczuwać coraz większy dyskomfort, pod wieczór pojawiły się dreszcze i osłabienie organizmu.

Dziś czuję się podobnie jak wczoraj, przyjmuję leki, piję żurawinę. Staram się jak najmniej poruszać na wózku, ponieważ każdy ruch wywołuje ból w okolicy brzucha. Za kilka dni powinno być lepiej.

Jest bardzo źle

Jest bardzo źle… nie wiem nawet, jakich słów użyć, aby nie wyglądało to tak jak właśnie wygląda.
Trudno jest mi o tym pisać, znaleźć odpowiednie słowa, w których popłynie choćby iskra trwającej nieprzemijającej nadziei. Koszmar powraca….

W miniony czwartek pokonywałem setki kilometrów do niemieckiej kliniki, aby odbyć konsultację medyczną dotyczącą leczenia, do którego tak wszyscy dążymy. Z Poznania wyjeżdżałem z ogromną nadzieją, szalenie pozytywnym nastawieniem, ale nadzieja to czasem za mało…

Po przeanalizowaniu przez lekarzy na nowo historii choroby, przebadaniu mojego ciała okazuje się, że szanse na ponowne chodzenie są minimalne…, lecz jeszcze gorszą wiadomością jest fakt, że bóle, których doświadczam każdego dnia są wynikiem pogłębiającego się zagięcia w kręgosłupie.
Stabilizacja nie spełnia zamierzonych oczekiwań jest zbyt krótka. Dlatego potrzebna jest kolejna operacja, która zapobiegnie dalszemu postępowaniu choroby…

I lepiej będzie

Od feralnej nocy minęło kilka dni, ale każda noc jest na swój sposób trudna, sypiam po kilka godzin po czym budzę się z bólem i sen się kończy. Tabletek nasennych nie biorę, ponieważ przestały juz przynosić skutek, organizm się przyzwyczaił.

Są też takie momenty, gdy nie czuję przez jakiś krótki czas bólu, spastyczność w kończynach dolnych znajduje się w stopniu umiarkowanym, wówczas odczuwam, że jestem bardo blisko szczęścia. Brakuje tylko albo aż motoryki i siły mięśniowej w nogach, aby wstać i ruszyć z miejsca.

Wierzę, że ten dzień nadejdzie, trzeba tylko jeszcze wytrzymać i się nie poddawać… dziękuję za wasze wsparcie!