Wpisy z roku 2012

Szczęśliwego Nowego Roku

Niech Nowy Rok przyniesie nieprzemijające szczęście, wszelką pomyślność, a także spełnienie wszystkich, nawet tych najskrytszych, marzeń. Wszystkiego dobrego

Iskierka nadziei na lepsze życie

Gdy w wieku 14 lat dowiedziałem się, że na przestrzeni krótkiego okresu czasowego będę musiał poddać się operacji kręgosłupa, przerażony byłem tym faktem tak bardzo, że z każdym kolejnym dniem czekałem na koniec świata, który i tak nie nadszedł a operacja wówczas się nie odbyła, jednak nim doktorzy zdecydowali się odstąpić od operacji minęło kilka długich okropnych dni.

1 czerwca 2009 roku podjąłem decyzję, że czas poddać się leczeniu, moja choroba zaczęła mocno postępować a problemy z w miarę normalnym funkcjonowaniem stawały się z dnia na dzień coraz trudniejsze. W dalszym ciągu się bałem, ale nie było już odwrotu zadecydowałem. 23 Czerwiec 2010 heroiczna operacja na kręgosłupie, która w dużym stopniu się powiodła.

Połowa roku 2011 to czas wielkiej wiary w sukces rehabilitacyjny, jednak, gdy cud nie nadszedł, zrozumiałem, że to jeszcze nie koniec. Nigdy wcześniej nie brałem pod uwagę takiego faktu, że sam będę dążył do dalszych operacji, leczenia, szukał klinik, szpitali po całej Europie albo całym świecie.

Dziś mam 26 lat od tamtych porażających dni świadomością jakiejkolwiek operacji minęło 12 lat. Mamy rok 2012 spoglądam inaczej, jestem bardziej świadomy własnego stanu zdrowia, choroby, z którą walczę.

Nadchodzący rok 2013 to dla mnie iskierka nadziei na lepsze życie…

Z ogromną radością zawiadamiam !!

Z ogromną radością zawiadamiam, że 14 Stycznia 2013 roku wylatujemy na leczenie do Azji! Ten niesamowity dzień, który niebawem nadejdzie, jest zasługą wielu życzliwych ludzi, którzy wspierali i w dalszym ciągu wspierają mnie na różnych płaszczyznach mojej walki z chorobą. Droga do pełnego sukcesu wciąż jeszcze daleka gdyż oprócz nadchodzącego leczenia, do którego podchodzimy z wielką nadzieją czekają mnie jeszcze dziesiątki godzin kompleksowej rehabilitacji, ale wierzę, że damy radę i w końcowym efekcie będę mógł samodzielnie się poruszać na własnych nogach bez pomocy medycznych. Dziękuję Wam z całego serca.

Wesołych Świąt

Niech magiczna moc Wigilijnego wieczoru przyniesie spokój i radość. Niech każda chwila Świąt żyje własnym pięknem. Wspaniałych Świąt Bożego Narodzenia spędzonych w ciepłej, rodzinnej atmosferze życzy Rafał z rodziną.

Jestem w domu

Po prawie dwóch miesiącach pobytu na oddziale neurologicznym wróciłem do domu na dobre. Każdy tydzień zaczynał i kończył się podobnie. Od poniedziałku do piątku około pięćdziesiąt minut ćwiczeń z rehabilitantem a w większości z praktykującymi studentami, następnie kilka ćwiczeń w sali bloczkowej i lampa rozgrzewająca na bolesne miejsca kręgosłupa. Rehabilitacji było niewiele, ale starałem się wykorzystać czas, jaki otrzymałem na tyle na ile było to możliwe. Popołudniami brak możliwości ćwiczeń nawet we własnym zakresie wszystkie sale pozamykane, a mała salka na oddziale, która jeszcze w zeszłym roku była dostępna, została przerobiona na pokój dla pacjentów.

Fizycznie nie jestem w najlepszej kondycji, bóle nie minęły, a napięcie spastyczne niestety podczas całego okresu przebywania w szpitalu się wzmogło. Od jutra więcej będę ćwiczył w domu tak, więc wierzę, że poczuję się lepiej. Jestem w domu i to dla mnie na chwilę obecną najważniejsze, bardzo się cieszę!

Rotaract Club Poznań – Leo Club Poznań 1996 – dziękuję !!!

Chciałbym z całego serca podziękować organizacji Rotaract Club Poznań i Leo Club Poznań 1996 za okazaną pomoc, wielkie zaangażowanie i wsparcie podczas minionego weekendu.
Organizację Kiermaszu Świątecznego na Starym Rynku w Poznaniu. Wasza pomoc ma dla mnie duże znaczenie, ostatni weekend dodał mi dużo sił oraz pozytywnej energii by w dalszym ciągu walczyć z chorobą, i nie poddawać się pomimo codziennych przeciwności.

Dziękuję

Na przestrzeni ostatnich kilku tygodni mam ograniczony dostęp do Internetu spowodowane jest to długim pobytem w szpitalu, korzystając jednak z okazji i możliwości chciałbym bardzo podziękować wszystkim osobom, które przekazały swój 1% na moje leczenie. Każdy 1% ma dla mnie duże znaczenie i jest bardzo pomocny. Dziękuję, więc wszystkim oraz każdemu z osobna.

Piąty tydzień w szpitalu

Im więcej przeprowadzamy prób pionizacji w ortezach, teleskopach, albo samych poręczach tym bardziej umacniam się w przekonaniu, że chodzenie to bardzo trudna sztuka do opanowania. W tym tygodniu rozpoczęliśmy pionizację w poręczach, na kolana zapięto mi metalowe ortezy zapobiegające przeprostom stawów kolanowych. Chodź sprzęt ortopedyczny spełniał swoje zadanie tak moje nogi nie. Paraliż znów górą, nie utrzymałem się, brak siły mięśniowej w kończynach dolnych powodował, że za każdym razem, gdy unosiłem się na rękach i stawiałem stopy na ziemi momentalnie kolana się uginały. Udało się uzyskać pion w chwili, gdy jedna osoba zablokowała moje kolana w przeproście a druga pomagała wyprostować się w kręgosłupie, lecz cały proces trwał zaledwie kilka sekund gdyż jest to dla mnie ogromny wysiłek. Porażone mięśnie w odcinku lędźwiowym kręgosłupa muszą się obudzić bez nich także nie dam rady normalnie funkcjonować.

Dalsza część rehabilitacji nie uległa zmianie, ćwiczymy na kozetce, z piłką lekarską, gumą, pracując nad stabilizacją tułowia oraz wzmacniając siłę mięśniową kończyn górnych. Daleka droga do tego bym mógł samodzielnie chodzić, ale nie tracę nadziei…

Czwarty tydzień w szpitalu

Czwarty tydzień pobytu w szpitalu dobiega końca. Podsumowując był to najgorszy jak dotychczas tydzień na oddziale rehabilitacyjno – neurologicznym. Tylko w poniedziałek pionizowałem się na stole pionizacyjnym, przez resztę tygodnia ćwiczyłem na kozetce. Problem pojawił się i z pęcherzem moczowym i bakteriami  ( zbyt szybko zostały odstawione leki zapobiegające infekcjom pęcherza, nie miałem na to wpływu ) dodatkowo wzmógł się ból w kręgosłupie i kończynach dolnych. Naświetlania lampy Sollux zamiast mi pomóc to w tym tygodniu zaszkodziły. Osoba ustawiająca lampę przybliżyła ją zbyt blisko kręgosłupa, co spowodowało w późniejszych godzinach silne pieczenie i wywołało jeszcze większy ból. Nie mam zachowanego czucia w owym odcinku, więc nie byłem świadom jak blisko lampy są ustawione…

Trzeci tydzień rehabilitacji

Trzeci tydzień rehabilitacji upłynął bardzo szybko. Od poniedziałku do piątku ćwiczyłem w salce rehabilitacyjnej, wzmacniałem mięśnie brzucha, oraz kończyn górnych. Z radością zawiadamiam, że pionizacja na stole pionizacyjnym została opanowana, świat przestał wirować. Nie czuję się słabo jak było na przestrzeni minionych długich dni. Wystałem na stole 35 minut w pozycji można powiedzieć prawie pionowej, co jest dobry znakiem. Bóle w dalszym ciągu są obecne, ale są mniej dokuczliwie aniżeli jeszcze tydzień temu, tak, więc optymistycznie wchodzę w nowy kolejny tydzień rehabilitacji w szpitalu. Miłego dnia dla wszystkich! Pozdrawiam.