Wpisy z roku 2010

Mgr….. :))))

Jeden z najpiękniejszych momentów w życiu to chwile, kiedy spełniają się nasze marzenia, bądź naszych najbliższych. To taki unikalny czas, którego nie idzie porównać z niczym innym. Przeważnie jest tak, że droga do celu nie jest usłana różami, jest kręta, wyboista, i prawie cały czas pod górę… niektórzy zawracają, rezygnują i się poddają… ale są też tacy, którzy zostają i walczą o swoje marzenia ze wszystkich sił mimo przeciwności…. I w końcu się udaje wytrwałość, walka i wiara w marzenia popłaca… Wczoraj moja partnerka obroniła, zdobyła, wywalczyła magistra to piękny dzień To Twój dzień ☺️ jesteś najlepsza masz w sobie tę moc . I siłę   co tu dużo mówić   jestem z Ciebie dumny ☺️ jesteś moją bohaterką ❤️❤️❤️❤️ koniec kropka jest dobrze ☺️ ich liebe dich   jedziemy dalej po marzenia.

mgr

Szczęśliwego Nowego Roku 2017

1

Październikowy turnus

Od październikowego turnusu rehabilitacyjnego minęły prawie dwa miesiące, ale dopiero teraz mam możliwość podzielić się z Wami zdjęciami!

j1-1
Najpiękniejszy czas rehabilitacji to czas, gdy człowiek dostrzega poprawę swojej fizyczności, kiedy widzi, że zakres wykonywanych ruchów jest większy, powraca siła mięśniowa w poszczególnych częściach ciała albo też po prostu zaczyna się na nowo chodzić po przebytych operacjach. Nie ma piękniejszego momentu.

j1-2

Jednak czasem rehabilitacja jest po to, aby utrzymać obecny stan, przygotować się do operacji, tak jest obecnie w moim przypadku.

j1-3

Chociaż w swoim życiu przećwiczyłem już wiele godzin rehabilitacyjnych na kozetce, materacu, to wiem, że po operacji czeka mnie jeszcze więcej pracy rehabilitacyjnej niż było wcześniej, ale w głębi siebie czuję, że jestem gotowy.  Mam nadzieję i wiarę, że w końcu nadejdzie ten wielki dzień, w którym pojawię się ostatni raz w salce rehabilitacyjnej i gdzieś tam po tych wszystkich latach zmagań, przebytych operacji, zamknę ten rozdział zwany „ chorobą” 

j1-4

Zaszliśmy zbyt daleko, aby się teraz poddać. Musi być dobrze! Miłego weekendu!

Jest ciężko…

Jakiś czas temu pisałem, że czuję się minimalnie lepiej niestety jednak lepsze dni minęły. Od kilku dobrych dni zmagam się z bezsennością, silnym bólem kręgosłupa oraz kończyn dolnych.
Gdy budzę się rano czuję się jeszcze bardziej zmęczony niż kładłem się wieczorem do łóżka.
Nogi mi puchną i bolą a przy tym spastyczne napięcie mięśniowe wzrasta. Jest ciężko…

Za Wszelką Cenę

Nigdy nie myślałem, że nadejdzie w moim życiu taki dzień, że usiądę na wózek inwalidzkim. Nogi przestaną funkcjonować a moje ciało zacznie reagować zupełnie inaczej niż od niego oczekuję.
Gdy pierwszy raz straciłem czucie w nogach w 2003 roku wszyscy mówili abym pogodził się z wózkiem, bo nie mam szans na to abym ponownie zaczął chodzić. To był trudny czas odebrano mi marzenia, ale w końcu zrozumiałem, że życie tak nie funkcjonuje, jeżeli się czegoś pragnie trzeba o to walczyć dzień po dniu do momentu aż się nie uda. I w końcu się udało rok później zacząłem chodzić mimo wszelkich przeciwności.

Jednak życie to nie koncert życzeń i każdego z nas próbuję obalić na ziemię w taki czy inny sposób. Od 2010 roku znów jestem na wózku inwalidzkim a w chwili obecnej operacji potrzebuję jak tlenu, kręgosłup boli tak mocno, że czasem najchętniej wyjąłbym go z siebie postawił obok i poczekał aż zmniejszy swoje natężenie bólowe. Dotarłem do momentu, w którym zapragnąłem czegoś więcej od życia niż tylko danego mi czasu. Chcę przeżyć ten czas spełniając swoje marzenia, cele, wszelkie możliwe pragnienia mimo paraliżu. Nie można się poddawać bez względu czy jest się sparaliżowanym, choruje na raka, bądź jakąkolwiek inną chorobę.

Książka Za Wszelką Cenę jest moją odpowiedzią na paraliż, a także kolejnym bodźcem energetycznym do tego, aby założyć zbroję chwycić tarczę, miecz i walczyć dalej pomimo wszystko, bo życie jest piękne.
Znaczny dochód ze sprzedaży książki zostanie przeznaczony na moje leczenie.

sam_3750

Miłego weekendu dużo słońca!

Rozpoczął się kolejny przedostatni wakacyjny weekend. Pogoda nie rozpieszczała nas przez ostatni czas podobnie jak moje dolegliwości bólowe nie dały o sobie zapomnieć. Mimo to z pozytywnym nastawieniem i dobrym humorem działamy dalej!

Gdy są takie chwile jak dziś, gdy budzę się rano i prawie nie odczuwam żadnego bólu w kręgosłupie nogach to jakbym był bliżej chodzenia, fantastycznie uczucie czuć się prawie dobrze. Mam nadzieję, że ten weekend taki właśnie będzie bez bólowy.

Miłego weekendu dużo słońca!

Będzie lepiej

Od wizyty u urologa minęło już kilka dobrych dni, ale tak między Bogiem a prawdą w dalszym ciągu nie czuję się zbyt dobrze. Dreszcze minęły, dalej przyjmuję tabletki i piję żurawinę, ale myślę, że z każdym kolejny dniem będzie lepiej.

Miłego nadchodzącego tygodnia dla Was!

Życzę Wam

Życzę Wam …

365 – szczęśliwych dni…
53 – cudownych weekendów…
12 – radosnych miesięcy
4 – kolorowych pór roku

Wspaniałego Roku 2011…

W kodeksie bushido nie ma słowa: nie można

Sensei Gerard kiedyś do mnie powiedział – ” w kodeksie bushido nie ma słowa: nie można !!! „

washi

Okres świąteczny minął bardzo pozytywnie czas spędzony z najbliższą rodziną po tak nie ukrywajmy długich przygodach szpitalnych to najlepszy prezent jaki ktokolwiek może sobie wymarzyć. Dzień przed świętami spotkała mnie bardzo mila niespodzianka mianowicie odwiedził mnie mój Sensei.

Jest wielkim profesjonalistą jako nauczyciel, trener, ma niesamowite podejście do człowieka, potrafi dotrzeć do każdego zmienić jego nastawienie a na treningach wydobyć maksimum możliwości, nie ma dla niego rzeczy niemożliwych , uczy jak walczyć z przeciwnościami losu a przede wszystkim jak nigdy się nie poddawać!
Nie pozwoli na to bym pozostał na wózku… kiedy usłyszałem te słowa to jakby wstąpiła we mnie nowa gigantyczna energia do dalszej walki, wiadomo nie od dziś że obydwoje chcemy tego samego czyli powrotu do treningów jak i udziału w turniejach. Dziś nie trenuję ale nadal czuję i uważam się za zawodnika klubu WASHI … wiem że pewnego dnia tam wrócę. Jestem szczęśliwy że otaczają mnie ludzie którzy również walczą, wierzą, i robią wszystko by do tego triumfu doprowadzić, są ze mną na dobre i na złe. Dziękuję.

Wesołych i spokojnych świąt

Z Świątecznego korzystam zwyczaju,
By przesłać Wam życzeń tyle
, ile kwiecia w maju
I życzę Wam naprawdę z całą serdecznością
By święta te napełniły duszę radością
Czegóż jeszcze Wam życzyć
mogę?
Zdrowia i dostatku!
Szóstki w Totka, a także ogromnego spadku!
Siedmiomilowych butów i czapki niewidki,
Spełniającej życzenia małej złotej rybki
Kury ze złotym jajem, Lampy Aladyna,
Sezamu Ali Baby i szczodrego dżina,
Niebieskich koralików, zwierciadeł magicznych,
Dywanów latających i talentów licznych.
Samych miłych perspektyw, uwag błyskotliwych,
Wielu ludzi przyjaznych, niewielu życzliwych.
Masy sukcesów małych, wielkich, gigantycznych,
Poklasku i uznania i awansów licznych.
Mieszkania w Nowym Jorku, willi w Kopenhadze,
Przytulnej garsoniery gdzieś tam w Czeskiej Pradze,
Rezydencji we Włoszech, w Alpach małej chatki,
A w południowych Indiach plantacji herbatki. Super rancho w Meksyku, pałacu w Pekinie I innego schronienia w wybranej krainie. Rejsu dookoła świata, gdzieś w nieznane wypraw, Ekscytujących doznań, smaku nowych przypraw. Może nagrody Nobla w jakiejś kategorii, I życia w stanie choćby lekkiej euforii. Do tego wiele zdrowia, kondycji, miłości, Dużo radości z życia i wiecznej młodości.
Wesołych i spokojnych świąt…