Wesołych i spokojnych świąt

Z Świątecznego korzystam zwyczaju,
By przesłać Wam życzeń tyle
, ile kwiecia w maju
I życzę Wam naprawdę z całą serdecznością
By święta te napełniły duszę radością
Czegóż jeszcze Wam życzyć
mogę?
Zdrowia i dostatku!
Szóstki w Totka, a także ogromnego spadku!
Siedmiomilowych butów i czapki niewidki,
Spełniającej życzenia małej złotej rybki
Kury ze złotym jajem, Lampy Aladyna,
Sezamu Ali Baby i szczodrego dżina,
Niebieskich koralików, zwierciadeł magicznych,
Dywanów latających i talentów licznych.
Samych miłych perspektyw, uwag błyskotliwych,
Wielu ludzi przyjaznych, niewielu życzliwych.
Masy sukcesów małych, wielkich, gigantycznych,
Poklasku i uznania i awansów licznych.
Mieszkania w Nowym Jorku, willi w Kopenhadze,
Przytulnej garsoniery gdzieś tam w Czeskiej Pradze,
Rezydencji we Włoszech, w Alpach małej chatki,
A w południowych Indiach plantacji herbatki. Super rancho w Meksyku, pałacu w Pekinie I innego schronienia w wybranej krainie. Rejsu dookoła świata, gdzieś w nieznane wypraw, Ekscytujących doznań, smaku nowych przypraw. Może nagrody Nobla w jakiejś kategorii, I życia w stanie choćby lekkiej euforii. Do tego wiele zdrowia, kondycji, miłości, Dużo radości z życia i wiecznej młodości.
Wesołych i spokojnych świąt…

To co gdzieś po drodze utraciłem powróci…

John Milton kiedyś napisał – Umysł jest swoim własnym panem i sam potrafi niebem uczynić piekło i piekłem niebo…

Kilka dni po operacji leżąc na szpitalnym łóżku rozpocząłem próby poruszania wszystkimi kończynami,władza w rękach zaczęła dość szybko wracać, po paru dniach mogłem unieść rękę do góry i zgiąć palce, trudnością było chwycić cokolwiek do ręki i to utrzymać. Próba poruszania kończynami dolnymi była znacznie gorsza ,zero reakcji, ale jeszcze większym problemem był fakt że zacząłem postrzegać moje nogi jako obce ciało… jakby to nie były moje nogi… podawane zastrzyki, masaże nóg , początkowa rehabilitacja w łóżku , kompletnie nic nie zmieniło w moim umyśle, cudze nogi….

Na dzień dzisiejszy mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć że zaczynam czuć własne ciało, wraca czucie w kręgosłupie, klatce piersiowej i w nogach, myślę że to kolejny krok do upragnionego celu. Nie potrafię sobie jednak przypomnieć jak kiedyś chodziłem bo jednak był taki czas że byłem bardzo sprawny poruszałem się samodzielnie , trenowałem tenisa stołowego potem sztukę walki , na chwilę obecną to wszystko jest zamazane.Wstawanie przy balkoniku, utrzymanie prawidłowej postawy , zrobienie kroku , równowaga ,poruszanie się przy pomocach medycznych, dziś jest to dla mnie magia…. ale kilka miesięcy temu magią było dla mnie także czucie własnego ciała poczucie i świadomość tego że to moje ciało , a jednak powoli ale wszystko zaczęło wracać… pokładam więc wiarę że na przestrzeni kilku miesięcy wejdę na kolejny wyższy poziom i to co gdzieś po drodze utraciłem powróci a
efektem końcowym będzie chodzenie…

” To brak wiary w siebie sprawia, że ludzie boją się podejmować wyzwania… „

Muhammad Ali kiedyś oznajmił „ To brak wiary w siebie sprawia, że ludzie boją się podejmować wyzwania. Ja w siebie wierzę „

Usain Bolt – jamajski lekkoatleta , trzykrotny mistrz olimpijski z Pekinu , obecnie najszybszy sprinter na świecie. Rocky Marciano – amerykański bokser, niepokonany mistrz świata wagi ciężkiej. Lance Armstrong – amerykański kolarz , siedmiokrotny zwycięzca Tour de France. Tiger Woods – amerykański gracz w golfa, najmłodszy zawodnik wygrywający turniej Masters . Maria Jurjewna Szarapowa – rosyjska tenisistka, zwyciężczyni Wimbledonu w 2004 roku. Wszyscy Ci ludzi jak i wielu niewymienionych wybitnych sportowców mają wspólne cechy … charakteryzują się pragnieniami, marzeniami oraz wizją. Takie osoby pokazują co może człowiek zdziałać mając przed oczami cel…

Kiedy 17.07.2003 roku pierwszy raz straciłem czucie w nogach pomyślałem że nie dam rady, rezygnuję z marzeń , chcę odpuścić. Minęło parę tygodni i marzenia w mojej głowie powróciły problem polegał na tym że chociaż bardzo chciałem pogodzić się tragedią jaka się wydarzyła nie potrafiłem. Rozpocząłem intensywną rehabilitację po roku czasu czucie powróciło, zacząłem poruszać się bez pomocy medycznych . Pamiętam w jednej z rozmów z rehabilitantem powiedziałem że gdyby w przyszłości zdarzyła mi się podobna sytuacją nie dam już więcej rady to przez co przeszliśmy było piekło… Mija parę lat i wszystko wraca tylko w mocniejszym wymiarze i chociaż parę lat temu wypowiedziałem inne słowa że nie dam rady , tak naprawdę dziś chociaż chciałbym zrezygnować po prostu nie potrafię to jest silniejsze ode mnie. I myślę sobie że dopóki ja i wszyscy ludzie na tej ziemi żyjemy powinniśmy mieć wiarę i nadzieję..

Każdy kolejny dzień to nowy zastrzyk rehabilitacji…

Robert Louis Stevenson napisał: „ Nie możesz uciec przed słabościami, musisz je zwalczyć lub zginąć. I jeśli tak ma być, czemu nie teraz, tam gdzie stoisz? ”


Budząc się każdego dnia rano w swoim łóżku próbuję poruszyć stopami, palcami… każdego wieczoru zasypiam z nadzieją że to jutro będzie ten dzień… dzień w którym odzyskam pełną władzę nad swoim ciałem… na razie nic się nie dzieje nogi ani drgną … jak wiadomo sprawność ruchowa powraca po wielu miesiącach. Jest to bardzo długi mozolny proces i nie idzie go przyspieszyć , wszystko musi toczyć się swoim własnym torem wspomóc mogę tylko poprzez konsekwentną rehabilitację. Lekarze uważają że każdy kolejny dzień zmniejsza moje szanse na samodzielne chodzenie ja jednak interpretuję to inaczej, każdy kolejny dzień to nowy zastrzyk rehabilitacji, w każdych następnych dniach może pojawić się nowa możliwość operacji na kręgosłupie , rdzeniu kręgowym.
Zawsze są dwa wyjścia albo zaakceptuje się daną sytuację w jakiej człowiek się znajduję albo pójdzie się dalej, tylko rezygnacja z wyznaczonego celu to przegrana , cała reszta to krok naprzód …

Jest dobrze a będzie jeszcze lepiej…

Edward Estlin Cummings kiedyś powiedział być nikim, ale sobą, w świecie, który robi wszystko, co w jego mocy, dniami i nocami, by zrobić z ciebie przeciętniaka, oznacza walkę w najcięższej bitwie w jakiej dane było walczyć ludzkości i która nigdy się nie skończy.

Gdy opuszczałem szpital byłem bardzo szczęśliwy z drugiej jednak strony przerażony. Obawa była taka jak sobie dalej poradzę … jak będę poruszał się wózkiem inwalidzkim po domu… jak będzie wyglądała sytuacja z tak przyziemnymi sprawami jak toaleta… prysznic… co będzie dalej z moją rehabilitacją… zostałem wypisany ze szpitala ale rehabilitacji domowej nie będzie… ponieważ nie ma już terminów na ten rok a na następny są również bardzo odległe… Minęło dokładnie siedem dni i daję radę… ćwiczę ile mogę w zasadzie dwa razy więcej niż w szpitalu… dużo mogę zrobić sam ale przy niektórych ćwiczeniach potrzebuję pomocy członka rodziny… co najważniejsze moja miednica przy „ czworaczkach „ zaczyna się stabilizować … ruszyłem do przodu… zaczynam trzymać pozycję… jest dobrze a będzie jeszcze lepiej.

Odkryć nową nadzieję

George Eliot napisał że nieskończona rozpacz nie istnieje, nadchodzi z pierwszym momentem wielkiego smutku, gdy jeszcze nie wiemy co znaczy cierpieć i być uzdrowionym, rozpaczać i odkryć nową nadzieję…

25 listopada 2010 dzień w którym opuściłem szpital na dobre , 25 listopada 2010 dzień w którym usłyszałem od lekarki że jeżeli nie wstanę z wózka inwalidzkiego świat się nie zawali. 25 listopada 2010 jest to dzień w którym życie zaczęło się inaczej toczyć. Cały proces mojego leczenia objął 158 dni , w tych że dniach wydarzyło się bardzo dużo, padło wiele słów, wykonano dwie operacje ,podano niesamowitą ilość leków, zastrzyków, jeden raz rezonans magnetyczny , trzy razy tomograf komputerowy, i kilka razy rentgen, w końcu rehabilitacja która trwa i będzie trwała długi okres.
Poznałem wielu ludzi z różnymi problemami zdrowotnymi cześć z nich walczy o lepsze jutro inni są załamani ,kolejni zaś wierzą że przyjdzie taki dzień w którym powiedzą ziemia eden…
Niektórzy ludzie są magiczni cieszą się każdym dniem, każdą chwilą, wierzą w Boga i wierzą w to że pewnego dnia ich wysłucha , pokładają wielką wiarę w to iż wszystko co robią czego doświadczają ma sens… Myślę że mojemu życiu nadaje dziś sens rehabilitacja… magia rehabilitacji polega na tym że ćwiczysz po mimo bólu, paraliżu, zmęczenia, robisz to i ryzykujesz dla marzenia które liczy się tylko dla Ciebie…

” Do sukcesów nie ma żadnej windy, trzeba iść po schodach! „

Wracam po długiej nieobecności spowodowanej skomplikowaną operacją na kręgosłupie oraz długim pobytem w szpitalach. 23 czerwca 2010 została przeprowadzona operacja mająca na celu usunięcie uszkodzonych kręgów a także ustabilizowanie kręgosłupa. W rezultacie możliwa tylko była stabilizacja kręgosłupa przy pomocy dwóch metalowych klamer. Sama operacja przebiegła dobrze gdyż nie doszło do uszkodzenia rdzenia kręgowego natomiast nastąpił paraliż od pasa w dół. Jestem w okresie rehabilitacji i długo jeszcze w niej pozostanę aby przywrócić normalną funkcję ruchową. Obecnie przebywam w szpitalu i zaczynam poruszać się sam przy pomocy wózka inwalidzkiego.
Mój obecny stan zdrowia jest wciąż poważny ponieważ utrzymuję się narastająca spastyczność kończyn dolnych , mam niestabilny kręgosłup oraz miednicę. Występują bardzo silne dolegliwości bólowe całego ciała trudne do opanowania oraz zaburzenia czucia w całym moim organizmie.
Jednakże nic nie jest jeszcze straconego wciąż istnieje szansa na to bym mógł samodzielnie się poruszać więc przede mną ogromne wyzwania z którym muszę się zmierzyć…

Wiliam James kiedyś powiedział….

Wiliam James kiedyś powiedział – największym odkryciem dzisiejszych pokoleń jest to że ludzie mogą zmienić swoje życie zmieniając nastawienie swojego umysłu….

To z jakim nastawieniem podchodzimy do życia ma naprawdę duże znaczenie .. na przestrzeni kliku tygodni zaobserwowałem u siebie zmiany a powodem było to że napłynęła kolejna lawina dramatów. Rozpoczynając od tego że czuję znów iż tracę czucie w nogach kończąc na tym iż odeszła do nieba bardzo bliska osoba. Takie sytuacje podłamują , człowiek upada , traci sens do  życia. Wszystko ma wpływ na to jak myślimy jak podchodzimy do życia … pogoda, muzyka, filmy, otoczenie, czytane przez nas czasopisma czy książki, nawet ten mundial który jest obecnie w RPA.Zdaję sobie również sprawę że nie mogę pesymistycznie zacząć postrzegać świata i otaczającej mnie sytuacji w jakiej się znajduję ponieważ spowoduje tylko przyspieszenie pogorszenia się choroby a efekt tego wiemy jaki będzie. Dlatego nie pozostaje nic innego jak za wszelką cenę dalej walczyć o swoje cele i myśleć pozytywnie, upadam to fakt ale chyba nie jest to takie ważne bo ważniejsze jest to że za każdą razą wstaję prawda…. ? dopóki walczę dopóty będę zwycięzcą…

Na przekór całemu światu…

Czasem ludzie zadają mi pytanie, dlaczego nie podejmę się jednak operacji w Polsce…? „ Bo przecież na wózku można żyć, cieszyć się życiem, założyć rodzinę… być szczęśliwym, „ dlaczego tak uparcie dążę do czegoś stawiając wszystko na jedną kartę mając świadomość, że mogę stracić jeszcze więcej niż teraz w sytuacji, w której obecnie jestem…? Dlaczego nie potrafię zaakceptować możliwości powrotu na wózek?

Dlatego że jest Floryda i jest Miami…, iż chcę pewnego dnia spacerować po Miami o własnych nogach… dlatego że są rzeczy, o które za wszelką cenę trzeba walczyć… dlatego że mam 24 lata i nie umiem rezygnować z tego, co jest dla mnie naprawdę ważne… dlatego że chcę wrócić na karate… dlatego że chcę spotkać Jean Claude Van Dama i spełnić swoje marzenia…. dlatego że jest Paryż i jest wieża Eiffla a na sam szczyt prowadzi 1665 stopni, które chcę pokonać o własnych siłach… dlatego że został wzniesiony Tadź Mahal, przez Szahdżahana którego chcę zobaczyć… dlatego że lodowce topnieją.. dlatego że chcę być zdrowy i móc o własnych nogach chodzić… dlatego że chcę pokonać na dobre chorobę … właśnie dlatego….

Zawsze do przodu,nigdy się nie cofamy

„ Kiedy trafisz do piekła to tylko diabeł może Ci pomóc … „ NFZ nie przyznał refundacji … lekarze w Polsce chcą operować nie dając nadziei… fundacje nie pomogą… w takim wypadku nie pozostaje nic innego jak iść dalej… czas na SĄD… 14 kwietnia złożyłem odwołanie od decyzji NFZ . Na decyzję sądu muszę niestety czekać około 3-4 miesięcy … ponieważ jest wiele wniosków a nasz wymiar sprawiedliwości nie działa tak prężnie jak byśmy tego chcieli. Jednak wiem jedno wytrzymałem 10 miesięcy walcząc z bólem … to i wytrzymam kolejne 10… Trzeba to wygrać ! Zawsze do przodu… nigdy się nie cofamy….