Sześć miesięcy za nami

Od operacji minęło pół roku…. ⏳ aż ciężko w to uwierzyć, że czas ⌚ aż tak szybko leci a jednak… czasami wciąż za wolno… Sześć miesięcy za nami i trzeba napisać były to niezwykle wyczerpujące miesiące dla wszystkich. W szpitalu OIOM i w domu podobnie, ból na bólu popychany bólem, tabletka za tabletką połykana kolejną tabletką, rehabilitacja – masaż za następną rehabilitacją i masażem popychana kolejną dawką ćwiczeń i masaży i tak jest do dziś… tylko bólowo i tabletkowo w mniejszym wydaniu…. Dziękuję najbliższym , że jeszcze ze mną wytrzymują i Wam za okazywane dla nas wsparcie w tej długiej i nierównej walce z paraliżem.

Chciałoby się powiedzieć, napisać, wykrzyczeć udało się leczenie dobiegło końca i etap chorobowy zamknięty, ale niestety tak napisać nie mogę. Proces regeneracji samego rdzenia kręgowego jest bardzo długi. Potrzeba wiele żmudnych miesięcy podpieranych kompleksową rehabilitacją, ️ aby zaczęły pojawiać się efekty, a efekty powoli się pojawią, rehabilitacja zaczyna owocować w postaci odbudowy siły mięśniowej w kończynach górnych i mięśniach kręgosłupa. Siedzę samodzielnie na aktywnym wózku rehabilitacyjnym ucząc się na nowo poruszać, przemieszczać z punktu A do punktu B. Nadchodzi czas nauki przesiadania, samodzielnego unoszenia się na rękach to niezwykle trudne, bowiem wszystkie mięśnie są bardzo słabe, ale z każdym tygodniem powoli, ale się wzmacniają.

Po tych kilku miesiącach wiele osób pyta mi się czy operacja się udała i czy jestem z niej zadowolony? Są to pytania, na które ciężko odpowiedzieć gdyż do końca leczenia droga daleka i nie wiem, kiedy się zakończy, rehabilitacja to taki odłam medycyny, w którym nie ma nic pewnego, po za jednym faktem, kiedy się ćwiczy ma szansę się wyzdrowieć… Jestem zadowolony z stabilizacji, którą mam w kręgosłupie, nie odczuwam bólu kręgosłupa takiego jak z przed operacji, mam prostszy kręgosłup, lepszy zakres ruchu w odcinku szyjnym.☺️ Jednakże mimo tych znacznych plusów jest jeszcze kilka rzeczy, które mamy nadzieję się poprawią, choćby zniknie spastyczność, która wciąż jest obecna w ciele oraz pojawi się to, na co wszyscy czekam od 2010 roku… motoryka w nogach, obudzą się mięśnie i zaczną współpracować z całym ciałem, dzięki czemu ponownie zacznę chodzić.

_20180514_214323

Wciąż wierzę, wierzyłem przed operacją w trakcie, po operacji i po dziś dzień, że w końcu zacznę chodzić. Nie wiem ile to mi jeszcze czasu zajmie, nie mogę także napisać Wam, że będę chodził, bo nie chcę składać obietnic, których mógłbym nie dotrzymać, ale póki starczy mi sił, chęci, dopóki to marzenie o ponownym chodzeniu jest w moim sercu ♥ i w dalszym ciągu płonie ogniem to będę próbował walczyć ze wszystkich sił…. Nie poddajemy się. Walczymy dalej.

R

Dodaj komentarz