Archives for Lipiec 2016

Lecz mimo wszystko trzeba mieć wiarę

Miniony piątkowy poranek, budząc się w łóżku próbując zmienić pozycję poczułem jak w szyi coś przeskoczyło. Kilka sekund później pojawił się straszny ból a chwile potem straciłem ruchomość szyi.
Od tamtego zdarzenia jutro minie tydzień i tak naprawdę dopiero od wczorajszego dnia odczuwam znaczącą poprawę do tego, co było kilka dni wcześniej.

Niewiele trzeba, aby być jeszcze bardziej niepełnosprawnym w swojej niepełnosprawności.
Poruszanie się po domu wózkiem, przesiadanie na łóżku, ubieranie, mycie wszystko to i wiele innych czynności sprawiały przeogromny ból, który sukcesywnie eliminował mnie z podejmowania prób zrobienia czegoś ponad to, co musiałem.

Dziś jest lepiej, odzyskuję ruchomość szyi i dobry humor. Chciałbym któregoś dnia odzyskać pełnosprawność fizyczną. Dotrwać do dnia operacyjnego, w którym mam nadzieje wszystko zmieni się na lepsze. Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że w wielu problemach, jakie mamy decydują środki finansowe, których najczęściej brak na zrealizowanie danego celu. Tak jest i w moim przypadku. Ten czas gdzieś tam z każdym dniem ucieka zegar wciąż tyka a choroba robi swoje.
To troszkę przerażające.

Lecz mimo wszystko trzeba mieć wiarę na lepsze jutro! Miłego nadchodzącego weekendu!

Tegoroczne lato to jak jazda kolejką górską

Tegoroczne lato to jak jazda kolejką górską, raz ciepło raz zimno, raz świeci słońce, ale przeważnie każdego dnia pochmurnie i pada. Organizm natomiast szaleje moje ciało reaguje na pogodę również, bowiem jednego dnia odczuwam silne bóle kręgosłupa nazajutrz natomiast kręgosłup lekko odpuszcza przenosząc dolegliwości na kończyny dolne.

Zasypiam i budzę się z bólem to jest chyba najgorsze, że jestem na takim etapie, iż każdego dnia boli mnie jakaś część ciała…

Chciałbym móc samodzielnie się poruszać…

Miłej niedzieli dla Was dużo słońca!

Jest ciężko być osobą niepełnosprawną w Polsce.

Podobno Polska staje się krajem przyjaznym i przystosowanym dla osób niepełnosprawnych. Podobno powstają udogodnienia w poruszaniu się po mieście oraz likwidowane są bariery architektoniczne zaczynając od tych, które mamy we własnym domu. Podobno, bowiem nie wszystko jest takie kolorowe jak w rzeczywistości się wydaje.

Na początku roku złożyłem pismo do ośrodka pomocy z prośbą o dofinansowanie na windę bądź platformę do wózka inwalidzkiego abym mógł wyjechać na dwór, spacer gdziekolwiek bez pomocy osób trzecich. W odpowiedzi na złożone pismo na dzień dobry usłyszeliśmy, że środków finansowych nie ma i mamy się uzbroić w cierpliwość gdyż prawdopodobnie będą w marcu. W marcu okazało się, że środków nadal nie ma i będę najprawdopodobniej w lipcu.

Z wielką nadzieją wyczekiwałem na lipiec, bowiem pokonanie schodów, jakie dzielą mnie od samoczynnego przemierzenia ulic jest przeogromnym wysiłkiem dla moich najbliższych, ale także i dla sąsiadów.

Odpowiedz nadeszła a brzmi ona tak
„ Z przykrością muszę stwierdzić, że Pana wniosek nie znalazł pokrycia w planie finansowym na 2016 r. ze środków …… na realizację zadania likwidacji barier architektonicznych, co nie pozwoliło na jego pozytywne rozpatrzenie „

Człowiek jest więźniem w swoim własnym domu. To dramat, ale nie wiem, co jest większym dramat czy to, że nie mogę otrzymać żadnego dofinansowania do zlikwidowania barier architektonicznych w domu czy np. to, że na rehabilitacje w jednym z ośrodków zostanę przyjęty dopiero w 2025 roku, chociaż dokumenty złożyłem w 2012!

Trudno jest żyć w tym kraju, leczyć się, rehabilitować, i tak naprawdę robić wszystko to, co robiło się będąc osobą „ pełnosprawną „ próbować wykonywać to dziś będąc już niepełnosprawnym.
Koszt platformy na wózek jest w granicach 30 tys. zł w chwili, w jakiej obecnie się znajduję gdzie operacji kręgosłupa potrzebuję jak tlenu owa kwota jest nie do przeskoczenia..

Kolejną prośbę o dofinansowanie mogę złożyć w 2017 roku, ale czy ją otrzymam? Nie sądzę.

Jest ciężko być osobą niepełnosprawną w Polsce.