Dzień matki

Dzień matki jak i dzień ojca to dwa niezwykłe dni w roku, różnią się od pozostałych swą unikalnością. Nie wiem gdzie bym dziś był czy wciąż miałbym chęci a zarazem siły do tego, aby każdego dnia zmagać się z wszelkimi dolegliwościami chorobowymi i walczyć za wszelką cenę nie tylko o chodzenie, ale i w miarę normalne życie gdyby mnie właśnie rodzice.
Trudno znaleźć nawet odpowiednie słowa, aby w pełni wyrazić to, co czuję. Wiem, że nigdy nie będę wstanie zrekompensować im poświęconego czasu, zaangażowania i tego wszystkiego, czego otrzymałem o walkę o mnie o to bym pozostał na tym świecie i dalej mógł żyć, bowiem czas leci nieubłaganie. Chciałbym któregoś dnia wstać z wózka inwalidzkiego dla siebie i dla nich. Mam wspaniałych rodziców.

Powrót z turnusu rehabilitacyjnego

Kilka dni temu wróciłem z tygodniowego turnusu rehabilitacyjnego. Mimo ćwiczeń indywidualnych z rehabilitantem oraz codziennych masaży kończyn dolnych to tak naprawdę poprawy nie odczuwam.
Kończyny dolne rozluźniały się podczas zgięć moich nóg w różnych płaszczyznach podobnie działo się podczas masażu. Jednak, gdy rehabilitacja bądź masaż dobiegł końca wówczas po kilkunastu minutach spastyczne napięcie wraz z bólem powracało.

Niesamowicie przyjemne uczucie, gdy nie czuje się bólu, owe kilka minut, gdy moje mięśnie były zmęczone to unikalny czas dla mnie. Zero spastyczności zero jakiegokolwiek napięcia mięśniowego.

Chciałbym zacząć chodzić…