Archives for Październik 2014

Bez szans

Od kilkunastu dni jest bardzo głośno na temat nowatorskiej metody leczenia osób sparaliżowanych. Kilka godzin po wyemitowaniu przez media materiału ukazującego ten miejmy nadzieję niezwykły postęp w medycynie. Podjąłem odpowiednie kroki, aby dowiedzieć się jak najwięcej w tej kwestii. Następnego dnia wysłałem e maile do lekarzy oraz bezpośrednio zadzwoniłem do kliniki, w której cała historia się wydarzała. Przedstawiłem swoją sytuację, schorzenie, zostałem poinformowany, że umieszczono mnie na liście pacjentów zgłaszających się do projektu. Mam czekać na dalsze informacje, bądź kontakt ze strony kliniki lub śledzić stronę internetową kliniki i postępować wedle zamieszczonych tam ewentualnie dalszych instrukcji.

Kilka dni później na stronie kliniki pojawiła się informacja, że poszukują osób z przerwanym rdzeniem kręgowym natomiast pacjenci z innym rodzajem uszkodzenia rdzenia kręgowego nie będą brani pod uwagę….

Mój rdzeń kręgowy nie jest przerwany tylko uszkodzony, w związku, z czym nie ma najmniejszych szans na poddanie się eksperymentalnemu leczeniu….

Po kolejnej wymianie Cystofixu

Wczorajsza wymiana Cystofixu przebiegła w miarę dobrze, wyjęcie zużytej rurki i instalacja nowej odbyła się szybko. Lekarz wypisał receptę na tabletki zapobiegające zapaleniu pęcherza moczowego i byłem wolny.
Po kilku godzinach od wymiany, zacząłem odczuwać coraz większy dyskomfort, pod wieczór pojawiły się dreszcze i osłabienie organizmu.

Dziś czuję się podobnie jak wczoraj, przyjmuję leki, piję żurawinę. Staram się jak najmniej poruszać na wózku, ponieważ każdy ruch wywołuje ból w okolicy brzucha. Za kilka dni powinno być lepiej.

Jest bardzo źle

Jest bardzo źle… nie wiem nawet, jakich słów użyć, aby nie wyglądało to tak jak właśnie wygląda.
Trudno jest mi o tym pisać, znaleźć odpowiednie słowa, w których popłynie choćby iskra trwającej nieprzemijającej nadziei. Koszmar powraca….

W miniony czwartek pokonywałem setki kilometrów do niemieckiej kliniki, aby odbyć konsultację medyczną dotyczącą leczenia, do którego tak wszyscy dążymy. Z Poznania wyjeżdżałem z ogromną nadzieją, szalenie pozytywnym nastawieniem, ale nadzieja to czasem za mało…

Po przeanalizowaniu przez lekarzy na nowo historii choroby, przebadaniu mojego ciała okazuje się, że szanse na ponowne chodzenie są minimalne…, lecz jeszcze gorszą wiadomością jest fakt, że bóle, których doświadczam każdego dnia są wynikiem pogłębiającego się zagięcia w kręgosłupie.
Stabilizacja nie spełnia zamierzonych oczekiwań jest zbyt krótka. Dlatego potrzebna jest kolejna operacja, która zapobiegnie dalszemu postępowaniu choroby…

I lepiej będzie

Od feralnej nocy minęło kilka dni, ale każda noc jest na swój sposób trudna, sypiam po kilka godzin po czym budzę się z bólem i sen się kończy. Tabletek nasennych nie biorę, ponieważ przestały juz przynosić skutek, organizm się przyzwyczaił.

Są też takie momenty, gdy nie czuję przez jakiś krótki czas bólu, spastyczność w kończynach dolnych znajduje się w stopniu umiarkowanym, wówczas odczuwam, że jestem bardo blisko szczęścia. Brakuje tylko albo aż motoryki i siły mięśniowej w nogach, aby wstać i ruszyć z miejsca.

Wierzę, że ten dzień nadejdzie, trzeba tylko jeszcze wytrzymać i się nie poddawać… dziękuję za wasze wsparcie!

Spokojnej nocy!

Dochodzi 1: 30 w nocy a mój kręgosłup boli mnie tak bardzo, że najchętniej bym go z siebie wyciągnął i postawił obok aż przestanie boleć. Dodatkowym negatywnym czynnikiem jest wzmożona spastyczność w kończynach dolnych i raz po raz przepływające przez moje nogi prądy. Jest trudno, bo leki nie działają.

Liczę po prostu liczę, to czasem pomaga zajmuje umysł, aby nie skupiać się na bólu, bo kiedy to robie on jakby potęguje. Trudno to wszystko zrozumieć mając niepełne zachowane czucie w 3/4 powierzchni swojego ciała. Na zewnątrz brakuje czucia głębokiego, odczuwania temperatury w środku natomiast nieustający ból.

Nadzieję, siłę, i wiarę daje leczenie operacyjne, do którego wszyscy tak dążymy, wiem, że każdy dzień, który przetrwam zbliża mnie do momentu, gdy znajdę się na stole operacyjnym.

Będzie lepiej, trzeba wierzyć.

Spokojnej nocy!

Luxfest – dziękuję!!!

Niezwykle trudno znaleźć odpowiednie słowa, aby wyrazić podziękowanie za otrzymaną pomoc i wsparcie podczas odbywającego się w Poznańskiej Arenie festiwalu luxfest. Dziękuję organizatorom, zespołom, wszystkim ludziom, każdemu z osobna.
Otrzymałem od Was ogrom pozdrowień, ciepłych słów, i został postawiony kolejny krok w kierunku leczenia. To wspaniałe uczucie, gdy człowiek wie, że nie walczy sam z chorobą… idziemy do przodu i to najważniejsze!!