Archives for Lipiec 2013

Gorąco jak w piekarniku

Gorąco jak w piekarniku. Upały, które nadeszły są naprawdę trudne do wytrzymania, mniej ćwiczę w ostatnich dniach temperatura powietrza mnie osłabia i nie mam energii przećwiczyć wszystkich ćwiczeń. Rehabilituję się w porze gdzie nie jest już aż tak bardzo gorąco. Bóle w kręgosłupie nieco ustąpiły, co poprawiło mi samopoczucie, gorzej wygląda sytuacja z nogami, słabe krążenie i wysoka temperatura powodują, że nogi puchną i bolą. Od przyszłego tygodnia ma nastąpić ochłodzenie, więc jest jakaś nadzieja. Dobrego weekendu dla Was, pozdrawiam

Dziękuję

Można chorować na różne choroby, tracić, wiarę nadzieję i chęć do dalszej walki o swoje marzenia, ale kiedy napływa tak pozytywna energia z jarocińskiego festiwalu i trafia do krwioobiegu wówczas znów wszystko nabiera optymistycznych barw.

Chciałbym wyrazić swoje najgorętsze podziękowanie dla całej agencji Go Ahead wszystkich pracowników za ogromną pomoc, zaangażowanie i wsparcie, które od Was otrzymujemy, To wiele dla mnie znaczy.

Dziękuję artystom oraz wszystkim ludziom za pomoc w kierunku dalszego leczenia, pozdrowienia, i niezwykle ciepłe słowa.

Dziękuję także moim bliskim, za to, że są razem ze mną i robią wszystko, co tylko możliwe abym znów zaczął chodzić.

Otrzymałem od Was wszystkich falę naprawdę pozytywnej energii do tego, aby dalej z każdym dniem walczyć z przeciwnościami losu. Odczuwając wsparcie ludzi człowiek rozumie, że nie jest sam, a to bardzo ważne, w każdej chorobie.

Dziękuję

Ciężko

W nocy spałem niewiele, bo raptem dwie godziny, reszta czasu mijającego w łóżku to przewracanie się z boku na bok, układanie, przekładanie, zginanie, prostowanie nóg w pozycji takiej, aby wyeliminować ból i pieczenie, a na deser wzmożona spastyczność. Nic nie pomogło.

Do południa ćwiczyłem dużo, rozluźniłem ciało, co pozwoliło na krótki okres poczuć się lepiej.
Jestem także po popołudniowej rehabilitacji, napięcie spastyczne jest mniejsze, ale ból i pieczenie nie minęło. Niebawem znów noc, ale wolałbym już mieć ją za sobą…

Niech boli do końca życia, ale niech i wróci życie w moje nogi, niczego więcej nie pragnę.

Moje ciało a może lepiej mój organizm jest jak ciągle zmieniająca się pogoda, mam na myśli ból, który jest albo go po prostu nie ma, lecz w ostatnim długim czasie to rzadkie zjawisko. Czasami, kiedy siedzę czytam książkę albo oglądam film nie czuję bólu, może to działa na zasadzie wyłączenia umysłu? sam nie wiem, ale bywają takie chwile, i wówczas, gdy do mnie świadomość ta dotrze czuje się naprawdę dobrze. Gorzej, że tan czas szybko mija i wszystko wraca od nowa.

Ciągła walka z bólem na swój sposób meczy, utrudnia codzienną egzystencję, trudno jest odszukać odpowiednich słów, aby to opisać gdyż cofając się do przeszłości nawet, gdy odczuwałem ból, w jakiejś części ciała był on inny aniżeli jest teraz.

Z perspektywy czasu człowiek się jednak w jakimś mniejszym bądź większym procencie przyzwyczaja, „ magia „ tabletek przestaje działać i trzeba po prostu żyć dalej…

Niech boli do końca życia, ale niech i wróci życie w moje nogi, niczego więcej nie pragnę…