Archives for Czerwiec 2013

To już III lata… walki z paraliżem…

Od wschodu każdego poranka do zachodu, od 1095 dni, każdej mijającej godziny, upływającej sekundy nie pragnę niczego bardziej na tym świecie jak zacząć ruszać nogami.Dziś mijają dokładnie trzy lata od momentu, gdy przestałem samodzielnie się poruszać.Wraz z upływem czasu zapomniałem, jakie to uczucie chodzić, unosić i przestawiać nogę, stać w pionie, obrócić się w prawo albo w lewo, biec, jeździć na rowerze, trenować karate. Dziwne to uczucie spoglądać na swoje zdjęcie widząc siebie stojącego, albo w ruchu. Nie pamiętam tamtych momentów a w zasadzie odczuć, jakich wówczas doświadczyłem. Brakuje mi tego.

Tak naprawdę były to ciężkie trzy lata, świadomość i pragnienia ponownego chodzenia to jedno, ale niekończący się ból, i inne poboczne dolegliwości, objawy i skutki po urazie rdzenia kręgowego to zupełnie odrębna historia. Spędziłem w tym czasie, kilkanaście miesięcy w różnych szpitalach, przyjąłem masę niezliczonych tabletek, kroplówek, zastrzyków, dziesiątki godzin żmudnej rehabilitacji. Życie na wózku inwalidzkim jest wciąż bardzo trudne.

Spotkały mnie również miłe sytuacje, poznałem wspaniałych ludzi, otrzymałem od Was pomoc, oraz wsparcie do tego, aby każdego następnego dnia dalej kroczyć i się nie poddawać.

Efektów działania komórek macierzystych w dalszym ciągu u siebie nie czuję, jestem świadom, że na wszystko potrzeba czasu, chociaż w obecnym czasie cokolwiek powinno już zacząć się dziać, jednakże wiadomym od początku było po przyjeździe do kliniki, badaniach, że jednorazowe leczenie przy moich schorzeniu nie wystarczy i zalecanie na przestrzeni czasu byłby powrót do kliniki.

Nadzieja jest jak tlen, której człowiek potrzebuje, aby pokonywać wszelkie trudności. Wciąż wierzę, że będę chodził, i dopóki będę wstanie walczyć z paraliżem, za wszelką cenę będę dążył do tego, aby wstać z wózka inwalidzkiego.

Dziękuję, że jesteście razem ze mną… Wszystkiego dobrego.

Bólowo

Od powrotu do domu ze szpitala minęło kilka tygodni, ale dopiero teraz po kilkutygodniowej rehabilitacji w domu odczuwam, że jestem w „ takiej kondycji fizycznej, „ jakiej byłem przed przyjściem do szpitala. Staram się ćwiczyć jak najwięcej, bo tylko wtedy, gdy mieście w całym ciele są rozluźnione czuję się lepiej. Kręgosłup w ostatnich dniach mocniej dokucza, ból jest intensywny. Czas pokaże, co przyniosą najbliższe dni. Pozdrawiam

Z pęcherzem lepiej

Zapalenie pęcherza wyleczyłem. Jednak w dalszym ciągu biorę tabletki, ale już w znacznie zmniejszonych dawkach. Cieszę się, że w tym punkcie jest lepiej. Wróciłem do ćwiczeń dwa razy dziennie do południa i popołudniu. Nie czuję poprawy, co niestety mnie martwi, ale również nie odczuwam pogorszenia, po za nieco zwiększoną spastycznością w kończynach dolnych. Jeżeli chodzi o kręgosłup wciąż boli tak samo, w każdej pozycji, gdy siedzę na wózku inwalidzkim, leżę albo ćwiczę. Mimo to staram się każdego dnia zaczynać dzień z nową nadzieją, i to chyba jest najistotniejsze…