Piąty tydzień w szpitalu

Im więcej przeprowadzamy prób pionizacji w ortezach, teleskopach, albo samych poręczach tym bardziej umacniam się w przekonaniu, że chodzenie to bardzo trudna sztuka do opanowania. W tym tygodniu rozpoczęliśmy pionizację w poręczach, na kolana zapięto mi metalowe ortezy zapobiegające przeprostom stawów kolanowych. Chodź sprzęt ortopedyczny spełniał swoje zadanie tak moje nogi nie. Paraliż znów górą, nie utrzymałem się, brak siły mięśniowej w kończynach dolnych powodował, że za każdym razem, gdy unosiłem się na rękach i stawiałem stopy na ziemi momentalnie kolana się uginały. Udało się uzyskać pion w chwili, gdy jedna osoba zablokowała moje kolana w przeproście a druga pomagała wyprostować się w kręgosłupie, lecz cały proces trwał zaledwie kilka sekund gdyż jest to dla mnie ogromny wysiłek. Porażone mięśnie w odcinku lędźwiowym kręgosłupa muszą się obudzić bez nich także nie dam rady normalnie funkcjonować.

Dalsza część rehabilitacji nie uległa zmianie, ćwiczymy na kozetce, z piłką lekarską, gumą, pracując nad stabilizacją tułowia oraz wzmacniając siłę mięśniową kończyn górnych. Daleka droga do tego bym mógł samodzielnie chodzić, ale nie tracę nadziei…

Dodaj komentarz