Archives for Wrzesień 2012

Zapraszamy bardzo serdecznie

mezo

Bólowo….

Znów czuję się gorzej, po kilkudniowej poprawie ponownie wróciły silne bóle. Dolegliwości bólowe w kręgosłupie oraz nogach są bardzo mocne. Wczoraj ćwiczyłem do południa i popołudniu, dziś tylko późniejszym popołudniem. Pomimo pogarszającego się stanu zdrowia dodatkowym negatywnym czynnikiem jest zła pogoda. Opady deszczu, zbyt dużo wilgoci i moje ciało strajkuje. Najgorsze są jednak noce, kiedy uda mi się usnąć kilka godzin później budzę się z bólem i do samego rana nie jestem już wstanie ponownie zasnąć. Czas pokaże, jakie będą najbliższe dni, ale nie można się łamać.

Zmierzamy w dobrym kierunku…

Kolejny tydzień za mną. Czuję się lepiej, wczoraj i przedwczoraj odczuwałem mniejsze dolegliwości bólowe, więcej, więc czasu spędziłem na kocu ćwicząc. Zdołałem przećwiczyć czworaczki, stabilizację przy kanapie oraz wzmacniałem mięśnie grzbietu.

Psychicznie jest dobrze, dodatkową wspaniałą informacją, jaka napłynęła do mnie z daleka jest wiadomość, iż pacjent sparaliżowany od klatki piersiowej w dół, przebywający obecnie na leczeniu komórkami macierzystymi w ciągu kilku tygodni po przyjęciu komórek macierzystych odzyskał czucie w klatce piersiowej to niesamowite. Mam nadzieję, że chłopak wyzdrowieje, z całego serca mu tego życzę.

Zmierzamy w dobrym kierunku, Będzie dobrze, musi być. Wspaniałego weekendu wszystkim życzę. Pozdrawiam optymistycznie

Zawsze do przodu…

Ludzie mówią, że na świecie nie ma nic lepszego od widoku wschodu i zachodu słońca, smacznej unikalnej potrawy jedynej w swoim rodzaju albo od przejażdżki marką danego samochodu. Górskiej wspinaczki albo nurkowaniu w trudno dostępnych miejscach. Skoku ze spadochronu albo po prostu podróżowaniu. Ja sądzę, że nie ma nic piękniejszego na tym świecie aniżeli zrobienie kroku przestawieniu nogi do przodu albo do tyłu. Bo od tego momentu wszystko się tak naprawdę zaczyna….

Wczoraj będąc w centrum miasta, przemieszczając się wózkiem inwalidzkim po chodniku obserwowałem mijających mnie ludzi, młodych, starszych i tych najstarszych. Każdy z nich poruszał się w innym stylu, jedni kroczyli pewnym krokiem, inni stawiali stopy bardzo delikatnie to było niesamowite. Pomimo tego, iż przez większą część swojego życia poruszałem się samodzielnie tak naprawdę nie pamiętam jak to jest chodzić? człowiek myśli wykonując krok czy robi to instynktownie, z przyzwyczajania? Umysł potrafi zaskakiwać nie zawsze w dobrym tego słowa znaczeniu. Przekonałem się o tym wiele razy leżąc np. w łóżku pod kołdrą i będąc święcie przekonanym, że nogi mam wyprostowane okazało się nie jeden raz, iż po odkryciu kołdry moja prawa bądź lewa noga jest zgięta w kolanie.

Pragnę chodzić za wszelką cenę, i aby powstała taka szansa muszę poddać się leczeniu, do którego myślę przybliżamy się z każdym dniem. Chociaż wierzę w siebie i siłę leczenia, nigdy nie wiadomo, jaki będzie finał, gdyby coś się nie udało to Wieża Eiffla nie zawaliłaby się, Statua Wolności nie przewróciła a słońce i tak wschodziłoby i zachodziło jak każdego dnia do tej pory. Myślę jednak, że bez względu, co dalej się wydarzy trzeba zrobić wszystko i ze wszystkich sił, aby spełnić to magiczne marzenie, bo, pomimo iż choroba postępuje i czasem jest dużo gorzej aniżeli było dnia poprzedniego to niemożliwe nie istnieje….

Z nadzieją na lepszy tydzień…

Jutro zaczyna się nowy tydzień a wraz z nim nowa nadzieja, że będzie lepszy od poprzedniego.
Mija dzień za dniem, ale fizycznie wciąż ciężko, w nocy mało śpię a gdy już uda się zasnąć to jest to tylko kwestia trzech góra czterech godzin. W ciągu dnia kręgosłup i nogi bolą niemniej niż w nocy.
Ćwiczę codziennie wszystkie ćwiczenia oprócz tych, które znacznie obciążają stawy biodrowe.

Pomocy, aby doprowadzić do leczenia szukamy codziennie, nie poddajemy się i nie rezygnujemy.
Nie jest łatwo, ale trzeba próbować, wielu ludzi pomaga na tyle na ile może, za co bardzo dziękuję z całego serca. Optymistycznie….