Archives for Lipiec 2012

Nadzieja to jedyna droga…

Jest ciężko, bóle nie mijają. Nowy tydzień, który się rozpoczął nie przyniósł poprawy stanu fizycznego. Siedząc na wózku inwalidzkim kręcę, wyginam się w różne strony, aby znaleźć pozycję, która pozwoli wyeliminować ból w kręgosłupie, nie mogę wysiedzieć. Wzmożone samoczynne napięcie mięśniowe w nogach nie maleje pomimo maksymalnych dawek przyjmowania leku mającego obniżyć napięcie.
Od wczoraj zauważyłem, że moje łydki oraz stopy puchną.Mały pozytyw, jaki dostrzegłem dzisiejszego dnia to normalny oddech, nie odczuwałem duszności, z czego się naprawdę cieszę….

Nigdy nie wiem jak będzie wyglądał mój jutrzejszy dzień, ale czasem, gdy jest pod górkę, nadzieja to jedyna droga…

Nadchodzi weekend zobaczymy, co przyniesie

Kryzys zdrowotny wciąż trwa, chociaż psychicznie wszystko jest w jak najlepszym porządku tak fizycznie nie do końca. Bóle nie odpuszczają, spastyczność w ciągu dnia w nogach dalej wzmożona oprócz tego wczoraj doszły jeszcze duszności i problemy z nabieraniem powietrza. Temperatura na dworze zapewne robi swoje, ale w minionych kilku dniach choroba daje popalić nie mam, co do tego wątpliwości.

Nadchodzi weekend zobaczymy, co przyniesie, w każdym jednak bądź razie ćwiczyć trzeba, nie ma, że boli. Optymistycznie jak zawsze, dobrego weekendu dla wszystkich słońca i spokoju.

Ogromne podziękowanie dla całej agencji Go Ahead

Prawdziwe marzenia są niezniszczalne, żadna fala ich nie zmyje, żaden ogień ich nie spali i żaden mróz ich nie zamrozi. Moim największym marzeniem jest odzyskać czucie w całym ciele, i stanąć na własne nogi, móc samodzielnie się poruszać. Każdego dnia staram się robić krok do przodu, aby następnego dnia być już bliżej celu, wiem jednak, iż bez pomocy wielu ludzi byłoby to niemożliwe.

Pragnę z całego serca podziękować całej agencji Go Ahead i wszystkim jej pracownikom za okazywaną mi pomoc i wielkie wsparcie w tejże nierównej walce z paraliżem. Wasza pomoc wiele dla mnie znaczy jest dodatkowym zapałem, motywacją, aby pomimo bólu, zmęczenia, i chwilowych wątpliwości nie odpuszczać i nigdy się nie poddawać

Dziękuję również wolontariuszom za pomoc i poświęcony czas w miniony weekend. Jędrzejowi za ogromne wsparcie na różnych frontach oraz wszystkim tym ludziom, którzy wyciągnęli do mnie pomocną dłoń.

Chodzenie ponad wszystko…

Wciąż boli…

Upłynęło kilka dni, ale nie czuje się lepiej ból jest obecny cały czas, dzisiejszej nocy prawie w ogóle nie spałem, ponieważ po za bólem w kręgosłupie nasilała się spastyczność w nogach.
Tabletki przeciwbólowe nie pomagają a maści tylko czasowo, mógłbym powrócić do zastrzyków, ale to jakby robić krok do tyłu.

Staram się myśleć optymistycznie, mam nadzieję, że najbliższe dni przyniosą zmianę, bo przecież musi być dobrze, innej opcji nie przyjmujemy.

Czuję się dziś gorzej…

Czuję się dziś gorzej, ból w kręgosłupie a dokładniej w górnej jego części jest mocno dotkliwy.
Siedzenie na wózku inwalidzkim jest dziś bardziej męczące niż zwykle, co gorsza leżenie również niezbyt pomaga. Do południa ćwiczyłem jak zawsze, nie wiem jak będzie później, ale nie chcę odpuszczać ćwiczeń. Smaruje kręgosłup maściami, które w minimalnym stopniu na przestrzeni krótkiego okresu czasowego pomagają a potem ból wraca.

Zastanawiam się, dlaczego tak jest, ponieważ pomimo poprawy, jaka nastąpiła od dnia operacji do dnia dzisiejszego w dalszym ciągu duży procent mojego ciała nie funkcjonuje normalnie, jak i w pewnych obszarach nie mam czucia a wewnątrz w środku mnie boli niekiedy konkretnie…

Z nadzieją na lepsze jutro…

Na obecny moment wszystko jest w porządku…

Dziś mija trzeci dzień od wymiany cewnika i na obecny moment wszystko jest w porządku, czuję wciąż lekkie osłabienie, ale nie na tyle, aby utrudniało mi funkcjonowanie. Kilka minut temu skończyłem ćwiczyć, przećwiczyłem czworaki, ręce, górny odcinek kręgosłupa, oraz stabilizacje na kolanach przy kanapie. Było całkiem dobrze, popołudniu dalsza część rehabilitacji.

Tiger rośnie nam z dnia na dzień, zmienia się w oczach powoli, ale z każdym dniem bardziej reaguje na komendy. Jesteśmy na etapie siadania i podawania łapy. Gdy jednak zacznie broić nie idzie nad nim zapanować, diabeł w niego wstępuje i szaleje po całym domu. Podgryza wózek inwalidzki wszystko go w nim interesuje, szprychy, hamulce, kółka przednie, tylnie. Nie zmienia to faktu, że jest fantastyczny owczarkiem.

Najbliższe dni pokarzą jak zachowa się mój organizm…

Wróciliśmy z kliniki, wymiana odbyła się bez większych komplikacji jednakże ból podczas całego przebiegającego procesu wymiary „ rurki „ ogromny. Na nerkach nie mam żadnych kamieni, co cieszy. Padło hasło, aby podjąć próby zamykania cewnika na kilka godzin i ćwiczyć pojemność pęcherza moczowego, nie jest to niestety takie proste przy porażonym pęcherzu, ale spróbuję. Obstawiony jestem lekami ziołowymi, tabletkami zapobiegającymi zapaleniu pęcherza moczowego i kilkoma innymi chemicznymi działami, aby wszystko przebiegło w porządku. Najbliższe dni pokarzą jak zachowa się mój organizm.

Dziś mniej będę ćwiczył, wszystko w środku mnie jeszcze boli, przy jakimkolwiek ruchu, ale od jutra mam nadzieję poczuję się lepiej i wrócę do rehabilitacji na pełnych obrotach.

Oby do poniedziałku…

W Poniedziałek z samego rana jedziemy do kliniki na kolejną wymianę Cystofixu. Chociaż weekend przed nami już gdzieś moje myśli powoli kierowane są na owe wydarzenie. Ryzyko zakażenia pęcherza moczowego jest wielce prawdopodobne i chociaż obstawiony będę tabletkami i innymi środkami zapobiegawczymi nigdy nie wiadomo, jaki będzie finał, czas pokaże … chciałbym, aby odbyło się bez niespodzianek, bo tak naprawdę jakiekolwiek negatywne zmiany rzutują na cały organizm uniemożliwiając w miarę normalne funkcjonowanie. Oby do poniedziałku…

Tiger…

Od niedawna mamy w domu nowego członka rodziny i przyjaciela Tigera. Owczarek niemiecki długowłosy, cóż mogę powiedzieć po prostu fantastyczny szczeniak. Obecnie jest na etapie gryzienia wszystkiego, co się rusza a jeżeli już się nie porusza to cokolwiek innego, co znajduje się w zasięgu jego wzroku.

tigers

Wypełnia nasz dom radością jestem bardzo szczęśliwy, że do nas dołączył. Potrzebowałem nowego przyjaciela. Budzę się rano podbiega do mnie merdając ogonkiem na wszystkie strony, liże, podgryza ręce, bawi się zabawkami, poszczekuje, sprawia, że uśmiech się pojawia.

tiger

Stał się dla mnie kolejnym punktem motywacyjnym, aby się nie poddawać, chcę z nim chodzić na spacery, biegać a więc muszę ćwiczyć i dalej wierzyć i walczyć o leczenie w Chinach. Będzie dobrze, nie rezygnujemy!!

tigerss