Archives for Czerwiec 2012

To już dwa lata…

Dziś mijają dwa lata od chwili, kiedy przestałem chodzić. Dwa lata od momentu, gdy od mojego mózgu do nóg nie są przekazywane impulsy nerwowe. Dwa lata, od kiedy nie czuję w pełni swojego ciała. Dwa długie lata paraliżu, nadziei, wiary, pogoni za marzeniem.

Chociaż bardzo chcę nie potrafię sobie przypomnieć jak to jest? Obudzić się rano, wstać z łóżka rozpocząć dzień poruszając się po całym domu, kuchni, pokoju, ogrodzie, następnie wyjść do pracy, udać się w centrum miasta, pobiegać, popływać, jeździć na rowerze, spacerować. Nie pamiętam uczucia, jakie towarzyszyły mi podczas wykonywania kroku, samodzielnego poruszania się. Wszystko prysło jak bańka mydlana po operacji.

Czasem jest ciężko i wkrada się pesymizm, przypływa fala bezradności, rezygnacji i wówczas chciałoby się wywiesić białą flagę, zaakceptować to, co jest, bo tak byłoby po prostu łatwiej, lecz poza pesymizmem jest jeszcze wiara, nadzieja i optymizm, które nie pozwalają na wykonanie takiego ruchu i kilka godzin później człowiek znów zmaga się z przeciwnościami.

Upłynęło siedemset trzydzieści dni, ale wciąż wierzę, że będę mógł znów chodzić. Komórki macierzyste mogą wiele dobrego zrobić w ludzkim organizmie i mam nadzieję, że będzie tak w moim przypadku.
Nie można się poddawać…

żyć dalej…

Trzeba żyć dalej… odejście z tego świata jest czymś naturalnym, rodzimy się i umieramy, podobnie jest z zwierzętami. Chociaż człowiek wie i jest tego świadom, że pewnego dnia taki smutny dzień nadejdzie nie jest wstanie przygotować się na tą chwilę. Uczucia rządzą się swoimi prawami.

W tych ostatnich minionych dniach było bardzo ciężko, jak w poprzedniej publikacji napisałem Pintek był częścią mojego życia i naprawdę trudno było mi go pożegnać. Miałem głęboką nadzieję, że będzie nam dane jeszcze razem spacerować, ale wyszło niestety inaczej. Pozostały mi zdjęcia i setki wspomnień a tego mi nikt nie odbierze, był po prostu wspaniałym przyjacielem i taki pozostanie na zawszę w moim sercu i mojej pamięci.

Fizycznie czuję się gorzej, ból w górnej części kręgosłupa jest intensywny, smarujemy ten obszar maścią, ale z efektami różnie jest. Ćwiczę każdego dnia rano i popołudniu, w nogach w dalszym ciągu bez zmian, czyli nie ma żadnego ruchu. Jest jak jest ale trzeba próbować dalej i się nie poddawać…

W moim sercu pozostaniesz na zawsze…

Był w naszej rodzinie od zawsze…
Był ze mną kiedy jeździłem na treningi tenisa stołowego, wygrywałem czy przegrywałem zawsze na mnie czekał…
Był przy mnie kiedy zaczynałem i kończyłem gimnazjum… każdego dnia witał mnie gdy wracałem do domu…
Był ze mną kiedy choroba zmieniła moje życie…
Był również wtedy gdy przestałem chodzić a rok później znów zacząłem samodzielnie się poruszać…
Był ze mną gdy dostałem się na studia….
Był przy mnie kiedy po sześciomiesięcznym pobycie w szpitalu wróciłem do domu sparaliżowany, lecz jemu to nie przeszkadzało cieszył się tak bardzo że mało nie wywalił mnie z wózka….
Był w naszej rodzinie i bardzo blisko mnie, na dobre i na złe. Nigdy nie zwracał na to uwagi czy chodzę albo jeżdżę na wózku….
Był ze mną przez prawie całej moje życie, tak bardzo go kochałem…
Dziś odszedł …

Pinto

W moim sercu pozostaniesz na zawsze…

Dziękuję za wasze wsparcie

Chciałbym bardzo podziękować całej agencji MSM Events oraz wszystkim ludziom za pomoc i wsparcie. Takie chwile motywują aby bez względu na wszystko iść naprzód. Człowiek nie walczy ze swoim schorzeniem sam i to jest najważniejsze. Dziękuję że jesteście i walczycie razem ze mną to wiele dla mnie znaczy.

Planeta Born To Party…

planeta

planetaa