Archives for Maj 2012

Dobrego dnia…

Jestem po porannej rehabilitacji, przećwiczyłem czworaczki, stabilizację przy łóżku, ręce, grzbiet i kilka innych ćwiczeń, czuję się rozluźniony spastyczność na kilkadziesiąt minut odpuściła.
Odczuwam jednak znaczny ból w górnej części kręgosłupa, który utrzymuje się od kilku dni.

W miniony weekend skończyłem 26 lat. Rodzina zaskoczyła mnie truskawkowym tortem z bitą śmietaną smak nie do opisania. Wszystko wypadło naprawdę wspaniale, jednak gdzieś w tym moim teraźniejszym życiu w takich momentach jak święta, urodziny, jest pustka, którą nie idzie w żaden sposób wypełnić. Od kiedy poruszam się za pomocą czterech kółek jest inaczej, nie mam tutaj na myśli, iż czuję się w jakikolwiek sposób wyobcowany przez otoczenie, bliskich, chodzi tutaj o moje wewnętrzne odczucia.

W prezencie otrzymałem rozmówki chińskie, z których bardzo się ucieszyłem, gorzej było jednak w momencie jakiejkolwiek próby powtarzania słówek, czarna magia, ale trzeba próbować, bo przecież w jakiś sposób, gdy ten piękny dzień nadejdzie będę musiał się, chociaż troszkę komunikować.

Będzie dobrze…


有一個很好的一天 – dobrego dnia :)

Zmierzamy w kierunku leczenia, które jest dla mnie gigantyczną szansą a to daje mi siłę…

Chciałbym już móc ponownie chodzić, to pragnienie jest tak duże, że ciężko odnaleźć odpowiednie słowa, aby je wyrazić. Na obecny moment w kwestii postępu moja rehabilitacja zatrzymała się.

Nie poprawia się ani nie pogarsza, nie odzyskuję czucia w miejscach na swoim ciele, w których go nie mam, ale też i nie tracę gdzie odzyskałem. Robię, co mogę każdego dnia by uruchomić swoje nogi, poruszyć palcami, stopą, unieść nogę, ale nic takiego się nie dzieje.
Trudniej jest ćwiczyć, kiedy nie ma ciągłej progresji myślę, że ona jest ważna w każdej dziedzinie naszego życia, to bardzo istotne.

Leczenie w Chinach komórkami macierzystymi jest bliskie chodź wciąż odległe, szukamy pomocy gdzie tylko jest to możliwe, dla ludzi, którzy nam pomagają wielkie słowa uznania i ogromne podziękowania jesteście nieocenieni. Wysyłam e maile, listy pocztą wszędzie nawet do Białego Domu. Nakrętek jest już bardzo dużo jednak każda nakrętka cieszy mnie tak samo jak ta pierwsza, która dostałem.

Jak powyżej napisałem na pewno ciężej jest ćwiczyć, gdy nie czuje się poprawy, dziś rehabilituję się by nie stracić tego, co zyskałem oraz aby jak najlepiej przygotować się do przyjęcia komórek macierzystych. Motywacji nie tracę, wierzę, że będę chodził tak samo jak wtedy, kiedy obudziłem się po operacji. Zmierzamy w kierunku leczenia, które jest dla mnie gigantyczną szansą a to daje mi siłę.

Bezradność jest okropna…

Na początku roku 2011 złożyłem pismo do szpitala rehabilitacyjnego o przyjęcie na turnus rehabilitacyjny mieszczącego się poza Poznaniem, szpital rzekomo przyjmował w pierwszej kolejności osoby dopiero, co po przebytych operacjach kręgosłupa, kwalifikowałem się na wczesne przyjęcie jednak miało ono nastąpić najwcześniej za dwa lata, spoglądając z perspektywy dzisiejszego dnia to już za rok. Jednak owe pismo, które nadeszło przed kilkoma dniami było pismem zawiadamiającym, że nie zostanę przyjęty w najbliższym czasie. Okres oczekiwania się wydłużył i planowane moje przyjęcie nastąpi w dziesiątym tygodniu 2021 roku!!!

przyjecie

( nazwy szpitala nie podałem z oczywistych powodów )


Dzisiejszego dnia, zadzwoniliśmy do szpitala, chcąc się upewnić czy w odpowiedzi, jaka do nas nadeszła nie nastąpiło niedopatrzenie, ale pomyłki nie ma rok 2021 jest rokiem, w którym zostanę przyjęty na odział chyba, że zdarzy się cud i termin nieco ulegnie zmianie, ale ciężko dziś w to uwierzyć.

Wracam na koc ćwiczyć, od siedzenia na wózku inwalidzkim samo się nie polepszy…

Długi weekend majowy spędziłem na walce z infekcją podłapaną z powietrza, katar, kaszel i ogólne osłabienie organizmu trzymało mnie przez kilka dobrych dni. Niby nic wielkiego, ale jednak, od chwili, kiedy mój rdzeń kręgowy, układ nerwowy oraz przewodzenie impulsów nerwowych z mózgu do całego ciała nie funkcjonuje poprawnie to wszystkie dolegliwości, infekcje, choroby są trudniejsze do zwalczenia. W konsekwencji ból w górnej części kręgosłupa jest silniejszy, podobnie jak napięcie mięśniowe w nogach oraz brzuchu.

Od wczoraj jest już troszkę lepiej, pozostał katar, wróciłem do ćwiczeń, raczkowałem na czworakach, wyrzucanie nogi z biodra do przodu sprawiało mi więcej problemów aniżeli kilka dni wcześniej przed infekcją, ale dałem radę, przerażające jest to, że nie ćwiczysz dwa – trzy dni i w nogach zaczynają robić się przykurcze i praktycznie z dnia na dzień jest gorzej. Więc tak naprawdę, aby utrzymać obecny stan trzeba ćwiczyć każdego dnia, bo potem można stracić jeszcze więcej.

W tygodniu odwiedził mnie również sensei karate, wspaniały człowiek i trener, żartował sobie zemnie i stwierdził, że się opierdzielam a to, dlatego że jeszcze nie chodzę i nie mogę zrobić szpagatu. Pod koniec roku 2011 odbywały się Mistrzostwa Polski w kata, pamiętam jak trener poinformował mnie o zawodach kilka tygodni po operacji kręgosłupa, kiedy byłem już wstanie usiedzieć na elektrycznym wózku inwalidzkim i mogłem samodzielnie utrzymać telefon komórkowy w rękach. Miałem obiecać, że w tych zawodach wystąpię oczywiście było to w formie żartów, ale gdzieś w sercu jakieś mała nadzieja na zrealizowanie tego marzenia była. Nie udało się niestety, ale będą kolejne mistrzostwa. Brakuje mi tego sportu z każdym dniem bardziej…

Wracam na koc ćwiczyć, od siedzenia na wózku inwalidzkim samo się nie polepszy :) miłego dnia tygodnia dla Was, optymistycznie…