Archives for Marzec 2012

Osłabienie organizmu

Mamy środek tygodnia od minionego piątku i wymiany cewnika kilka dni minęło, ale nie czuję się dobrze, jestem bardzo osłabiony, nie mam sił przećwiczyć wszystkich ćwiczeń w ciągu dnia. Więcej odpoczywam, przyjmuje konkretną serię różnych tabletek mających zapobiec zapaleniu pęcherza moczowego, ale mimo to nie jestem pełen energii. Czekamy, co najbliższe dni przyniosą, miejmy nadzieję, że nadejdzie lepszy czas i wrócę do swojej normy.

Wymiana cewnika

Z samego rana pojechaliśmy dziś do przychodni przyszpitalnej na kolejną wymianę Cystofixu. Ostatnim razem wizytę miałem przed świętami Bożego Narodzenia, więc dzisiejsze spotkanie było dla mnie naprawdę ważne, okres oczekiwania do poradni to trzy miesiące, nie ma wcześniejszych terminów. Cały proces wymiany cewnika mija boleśnie i bez znieczulenia, w momencie usuwania rurki czułem jak temperatura rośnie z każdą sekundą w moim ciele, chociaż leżałem na kozetce prawa noga w kulminacyjnym momencie samoczynnie zgięła się w kolanie. Moment na regenerację sił, oczyszczenie miejsca i instalacja nowej. Prze owe kilka minut myślami starłem się być gdzie indziej, sądzę, że kiedy człowiek skupia się na całej sytuacji, mózg od razu analizuje, przetwarza i ten ból, który człowieka doświadcza potęguję, tak to działa myślę w moim ciele. Wiadomo, że praktycznie niemożliwością jest wyłączyć się definitywnie z bólu, ale zminimalizować go na tyle na ile to możliwe. Obstawiony jestem lekami, aby nie doszło do zakażenia pęcherza moczowego.

Chciałbym z każdym dniem poprawiać swój stan fizyczny…

Za niecałą godzinę mam kolejne ćwiczenia ze skierowania na rehabilitację domową. Jesteśmy już na półmetku dziś szóste spotkanie, nie czuję żadnych zmian w moim organizmie, utrzymuje się to, co jest, poniekąd to dobra wiadomość, nie pogarsza się i trzeba się z tego cieszyć, ale w głębi serca liczyłem na zmiany. Chciałbym z każdym dniem poprawiać swój stan fizyczny, ale nie zawsze się tak udaje. Trzeba się jednak starać im lepiej przygotuje się do leczenia tym będę miał większe szanse na chodzenie i tego się trzymam. Dalej poszukujemy pomocy gdzie tylko możemy, i dziękuję tym osoba, które pomagają to wiele dla nas znaczy. Ciężko jest walczyć z paraliżem, to nierówna walka, ale kiedy człowiek odczuwa wsparcie ludzi, podąża dalej. Dziękuję Wam, wracam do ćwiczeń. Wszystkiego dobrego.

Wspomnienia…

Wspomnienia są dobre i złe, myślę, że nie ma obojętnych wspomnień, każdemu wspomnieniu towarzyszy zawsze jakaś historia, połączona łańcuchem zdarzeń pozytywnych albo negatywnych.
Dobre wspomnienia to jak album ze zdjęciami, człowiek do nich wraca, aby przypomnieć sobie wspaniałe momenty z przeszłości. Często wracam do dobrych wspomnień, poprawiają mi humor w tych słabszych momentach. Kiedy jednak oglądam zdjęcia, na których stoję dziwnie się czuję, nie potrafię przypomnieć sobie tamtego stanu fizycznego, chwili, w której stałem bądź szedłem. Gdy obudziłem się po operacji kręgosłupa przez dobrych kilka miesięcy nie czułem w ogóle swoich nóg i miałem wrażenie że to obce ciało, dziś po prawie dwóch latach wiele się zmieniło, wiem, że są moje. Umysł rządzi się swoimi prawami i sądzę, że nie zawsze mamy nad nim kontrolę.

kimono

Pomimo że dziś nie trenuję karate w dalszym ciągu ta fantastyczna sztuka walki zakorzeniona jest w moim sercu. Ludzie na wózkach inwalidzkich także trenują karate. Karate jest dla dzieci, dorosłych, kobiet i mężczyzn, europejczyków, amerykanów, azjatów, zdrowych i chorych jest po prostu dla wszystkich. Piękno tej sztuki walki polega na poprawianiu tego, co dobrze zrobiło się wczoraj na treningu. Z każdym dniem człowiek idzie do przodu aż po kilkunastu tygodniach pracy sam dostrzega, co potrafi zrobić ze swoim ciałem to jest niesamowite. Brakuje mi treningów, i chociaż wspomnienia nie są tak krystaliczne, bo jak wcześniej wspomniałem nie potrafię jeszcze przywrócić w umyśle chwil, w których chodziłem to te wspomnienia, które mam powodują, że muszę się starać by nie tylko odzyskać całkowitą równowagę między moim mózgiem a nogami, ale także by wrócić na sale.

kimonos

Jakiś czas temu podejmowałem próby wykonywania w miejscu kata samymi rękoma, na siedząco, lecz całkowicie mi to nie wychodziło, traciłem równowagę i się przewracałem, któregoś dnia zaprzestałem prób, ponieważ nie dawałem rady. Serce chciało, ale ciało nie. Wczoraj bardzo ważna osoba w moim życiu uświadomiła mi, że trzeba i na tej płaszczyźnie dalej walczyć pomimo tego, że nie idzie, i leże, co chwile, nie jest za wcześnie ani za późno odpowiedni moment jest teraz. Nie mogę się poddawać. Muszę dalej próbować.

10 zabiegów

W miniony piątek rozpocząłem ćwiczenia ze skierowania na rehabilitację domową. Po kilkumiesięcznym oczekiwaniu nadszedł moment, kiedy z takich zabiegów mogę ponownie skorzystać.Fakt faktem jest to tylko 10 zabiegów bez możliwości ciągłej kontynuacji, takie są ograniczenia i kółko się zamyka. Mimo wszystko zawsze jakaś nowość, nowe ćwiczenia nowe pomysły danego rehabilitanta. Dzisiejszego dnia próbowaliśmy ćwiczyć na brzuchu, tak naprawdę od momentu operacji do dnia dzisiejszego a więc prawie dwa lata na brzuchu leżałem tylko kilka razy, i to w bardzo krótkim czasie. Problemem jest cystofix zainstalowany w moim ciele. Uniemożliwia mi rehabilitowanie się w takiej pozycji, ból jest zbyt duży, a mocniejsze naruszenie rurki powoduje, że od razu leci krew. Przyjęcie komórek macierzystych daje również nadzieję na poprawę układu wydalniczego, jeżeli tak w moim wypadku by się właśnie stało wówczas cystofix zostanie usunięty a rehabilitacja będzie wtedy łatwiejsza.

Wszystkiego, co najlepsze i najpiękniejsze dla Was drogie Panie

Wszystkiego, co najlepsze i najpiękniejsze dla Was drogie Panie, zdrowia, szczęścia, niewyczerpanego optymizmu i ogromnej siły do tego, aby spełniać, co się w sercu zamarzy

Nie napiszę, że jest kolorowo no, bo nie jest, ale tragedii też nie ma…

Kolejny dzień, można powiedzieć tydzień rehabilitacji za mną, chciałbym też napisać następny tydzień bliżej upragnionego leczenia, bo tak naprawdę głęboko w to wierzę, że tak właśnie jest, iż każdy dzień zbliża mnie do chwili przyjęcia komórek macierzystych. Odczuwam, że mój progres w kwestii zdrowotnej fizycznej jakby się zatrzymał, przez wiele miesięcy pisałem, że czuję, iż czucie w całym ciele wraca tak też właśnie było, jednakże na przestrzeni kilku ostatnich tygodni nic się nie zmienia w tej kwestii, w dalszym ciągu dość duży obszar mojego ciała jest sparaliżowany, motoryki w nogach również nie ma. Nie napiszę, że jest kolorowo no, bo nie jest, ale tragedii też nie ma. Dzisiejsza rehabilitacja pozwala utrzymać to, co jest i muszę taki stan pielęgnować, aby nie zatracić tego wszystkiego, czego dokonaliśmy od operacji. Jeżeli pokonanie drogi do leczenia w Chinach będzie trwało kilka lat, ale, ten moment w końcu nadejdzie i będzie znów szansa, że będziesz mógł chodzić to trzeba o to walczyć. Słowa te wypowiedziała przedwczoraj dla mnie bardzo bliska osoba, i ma całkowitą racje. Nie można się poddać pomimo wszystko, nie teraz.