Archives for Luty 2012

Wzmożona spastyczność…

Wzmożona spastyczność w kończynach dolnych sprawiła w tym tygodniu wiele problemów, w kulminacyjnym momencie maksymalnego napięcia mięśni towarzyszy niesamowity ból w nogach, taki stan nie trwa zbyt długo, bo przeważnie od kilku do kilkudziesięciu sekund i potem przechodzi, ale w niedługim okresie ponownie wraca najczęściej przy zmianie pozycji nóg. Ten sam problem mam również w brzuchu w tym wypadku spinają się mięśnie brzucha. Próbowałem już wielu leków by zmniejszyć spastyczność, lecz medykament, który zadziałał, ujawnił także skutki uboczne przyjmowania leku, co niestety uniemożliwiało mi dalsze w miarę normalne funkcjonowanie. Ciężko odszukać złoty specyfik, który wyeliminuje napięcie mięśniowe, przyjmuję lek, który ze tak powiem minimalnie zmniejsza spastyczność, ale nie jest wystarczający. Drugą siłą jest moja rehabilitacja podczas intensywnych ćwiczeń na pewien czas napięcie zanika, czuje wówczas całkowite rozluźnienie, wspaniałe uczucie. Spastyczność ma tak naprawdę dwa oblicza z jednej strony przeszkadza w życiu codziennym w wykonywaniu różnych czynności z drugiej jednak strony może w przyszłości pomóc w chodzeniu…. I miejmy nadzieję, że tak właśnie się stanie, bo któregoś dnia wstanę z wózka inwalidzkiego prawda? tymczasem miłego weekendu dla wszystkich.

Damy radę…

W miniony weekend zrobiliśmy kolejne kroki w kierunku leczenia, podczas odbywającego się koncertu w Katowickim Spodku została przeprowadzona zbiórka pieniędzy na leczenie. Osobiście niestety nie brałem udziału w koncercie, jednak myślami, sercem byłem razem z Wami. Chciałbym bardzo podziękować wszystkim ludziom, za pomoc tego dnia wiele dla mnie znaczy. Dziękuję również moim wolontariuszom za poświęcenie swojego czasu, pokonanie setek kilometrów, a także nieocenioną pomoc na różnych płaszczyznach. Wielkie podziękowanie również dla całej agencji artystycznej za wsparcie w tych ciężkich dla mnie chwilach.

Jeżeli są marzenia, o które walczy się za wszelką cenę do samego końca to pokonanie paraliżu i możliwość ponownego chodzenia z pewnością się do tych marzeń zalicza… Dziś robimy kroki w kierunku leczenia, ale wiem, wierzę, mam nadzieję, siłę, aby rehabilitować się każdego dnia oraz walczyć by pewnego dnia kroki te zamienić na moje prawdziwe chodzenie…

Miejmy nadzieję, że ten tydzień będzie lepszy od poprzedniego…

Weekend minął bardzo spokojnie, spędziłem całkowicie w domu plany były nieco inne, ale nie dało się przeskoczyć bariery zdrowotnej, w czwartek wieczorem poczułem ogólne osłabienie organizmu, mniej ćwiczyłem tego dnia, piątek praktycznie cały dzień czułem się osłabiony i rehabilitacja również nie odbyła się na najwyższych obrotach. W sobotę dodatkowo trzęsło mnie z zimna, ale dalej ćwiczyłem, niedzielne popołudnie było już jednak lepsze i myślę, że wszystko się stabilizuje, bynajmniej mam taką nadzieje. Domownicy lekko przeziębieni, moja odporność organizmu jest bardzo słaba i zapewne coś podłapałem. Nie chciałem ryzykować wyjścia na powietrze, ponieważ gdyby choroba całkowicie mnie rozłożyła skutki uboczne miałyby oddźwięk na spastyczności oraz powróciłyby bóle a tego przecież nie chcemy. Miejmy nadzieję, że ten tydzień będzie lepszy od poprzedniego. Optymistycznie…

Każdy 1% to podarunek, za który dziękuję….

1procent plakat

Musi być dobrze i będzie dobrze…

Kilka minut temu wszedłem na wózek, jestem po konkretnej dawce porannej rehabilitacji, czuję się naprawdę bardzo dobrze, bólu praktycznie nie ma, sporadycznie gdzieś się pojawia, ale jeżeli już to tylko na chwilę. Korzystam i czerpię z tych chwil w trakcie ćwiczeń jak najwięcej, gdyż wówczas nie ma ograniczeń. Odnoszę wrażenie, że mój dobry stan umysłu ma tutaj również znaczenie, jest mi dobrze tak jak teraz jest w tym sensie, że nic nie boli, i nie chcę w ogóle tego zmieniać, podchodzę do tego tak, że jeżeli dziś i wczoraj oraz przedwczoraj nie bolało to jutro, pojutrze, również nie będzie. Musi być dobrze i będzie dobrze, tymczasem miłego weekendu dla wszystkich, pozdrawiam optymistycznie.