Archives for Styczeń 2012

Od 587 dni wyczekuję na cud…

Od 587 dni wyczekuję na cud, każdego dnia zasypiam z nadzieją, że jutro będzie ten zdumiewający dzień, w którym dostanę kolejną szansę. Budzę się rano, otwieram oczy i pierwsze, co robię próbuję poruszyć nogami, gdy to się nie udaje, staram cię, chociaż wykonać ruch palcami u nóg. Cud nie następuje, więc myślę sobie, że jutro też jest dzień i jeżeli dziś dobrze przepracuje kolejny dzień rehabilitacji może będzie lepiej. Minęło jednak 587 dni i nic się nie wydarzyło Chiny w dalszym ciągu odległe jednak metodą małych kroczków posuwamy się do przodu, nie stoimy w miejscu ani się nie cofamy i to mnie najbardziej cieszy. Gorszą wiadomość to taka, że czas ucieka, po skomplikowanych operacjach kręgosłupa czas jest bardzo ważny, każdy dzień ma znaczenie, najważniejsze są pierwsze trzy miesiące, następnie okres do pół roku i efekt końcowy do dwóch lat. W tym czasie trzeba zrobić wszystko by wróciło życie w nogach, wiadomo nikt nigdy nie powie, że po dwóch latach po operacji nie ma jakichkolwiek szans na to, aby ponownie zacząć chodzić, ale szanse maleją. W czerwcu minie dwa lata od operacji. Nie pragnę niczego bardziej na świecie niż tego by ponownie stanąć na nogach zrobić krok i pójść dalej… tak bardzo chciałbym chodzić.

Rehabilitacja trwa – optymistycznie

Dziś środa 25 stycznia 2012, piękny dzień, czuję się rewelacyjnie, jak pisałem w poprzednich publikacjach ostatnie tygodnie na zmianę przeplatały się z intensywnym bólem oraz wzmożoną spastycznością. W efekcie pojawiały się ograniczenia, które doprowadzały do niemożności przerobienia wszystkich ćwiczeń. Od wczoraj nie ma bólu…

r2

fantastyczne uczucie, kiedy budzisz się rano i nic nie boli, dawno takich momentów nie miałem.

r3

Rehabilitacja trwa ćwiczę na tyle na ile jest to możliwe, czworaczki, stabilizacja przy piłce bądź kanapie, ćwiczenia z ciężarkami, rozciągam się i próbuję utrzymać równowagę, powoli, ale do przodu.

r1

Mam nadzieję, że taki okres będzie trwał. Optymistycznie…

Kochać każdy dzień…

Czwartkowy wieczór był cudownym darem… pragnę z całego serca podziękować organizatorce koncertu charytatywnego za możliwość przeżycia tak wspaniałych chwil, pomoc oraz wsparcie. Ogromne podziękowania również dla całego zespołu „ Bloom „ za przyłączenie się do akcji, oraz zagranie pięknego koncertu, dziękuję również pracownikom klubu „ Fabrika „ którzy pomogli w pokonaniu przeszkody, jaką były schody. Jednocześnie chciałbym podziękować wszystkim ludziom, którzy wsparli mnie finansowo jak i duchowo w drodze do upragnionego celu.


Wczorajszy koncert charytatywny dodał mi wiele nowej pozytywnej energii, poznałem wielu życzliwych ludzi, pokonałem kolejne granice paraliżu, nie wiem jak wiele będziemy potrzebowali czasu aż uzbieramy wymaganą kwotę może jeszcze 3 miesiące, albo następne 6, lub będziemy potrzebowali kolejnych 364 dni by osiągnąć ten cel, lecz jedno wiem na pewno 365 dnia wstanę rano, założę ochraniacze na kolana, kostki zacznę ćwiczyć i dalej będę podążał tą samą obraną drogą aż w końcu się uda. Niemożliwe nie istnieje. Dziękuję jeszcze raz za niezwykły wieczór.

Zapraszamy wszystkich 19 stycznia 2012 do klubu Fabrika

19 Stycznia 2012 w klubie

„ F :)  A  :)  B  :)  R  :):):)  A „

odbędzie się koncert charytatywny na moje leczenie. Zapraszamy wszystkich bardzo serdecznie. WSTĘP WOLNY

Koncert

Cel się nie zmienił…

Paulo Coelho kiedyś napisał – Jeśli przeszłość cię nie zadowala, zapomnij o niej. Wymyśl sobie inną historię życia i uwierz w nią. Pamiętaj tylko te chwile, kiedy udało i się dopiąć celu. Poczujesz siłę, by osiągnąć to, czego pragniesz.

Na samym początku mojej publikacji chciałbym gorąco wszystkim podziękować za wspólnie spędzony rok 2011, za okazaną pomoc, dobre słowo, którym mnie wspieraliście w ciągu całego roku oraz wiarę…. Która jest bezcennym darem w życiu każdego człowieka a kiedy okazuje się ją drugiemu człowiekowi nabiera ona magicznej mocy. W ciągu tych 365 dni wydarzyło się w moim życiu wiele, były lepsze i gorsze momenty czasem bardzo złe, ale i też takie, które przywracały nadzieję na lepsze jutro. Kiedy zaczynał się rok 2011 obiecałem sobie, że zrobię wszystko, co jest tylko możliwe, aby wstać z wózka inwalidzkiego – wierzyłem, ćwiczyłem, dążyłem, marzyłem, pragnąłem, szukałem nowych alternatyw, szukałem pomocy. Wstać z wózka inwalidzkiego w ciągu mijającego roku 2011 jednak się nie udało.

Rozpoczął się nowy rok, lecz cel się nie zmienił, pragnę chodzić i w tym roku nadal będę do tego dążył za wszelką cenę, aby wstać z wózka inwalidzkiego. Droga na ten szczyt w dalszym ciągu jest bardzo daleka, ale podchodzę optymistycznie w głębi siebie czuję, że naprawdę jest to możliwe bym znów chodził, ale myślę, że potrzebuję jeszcze czasu, szczęścia, czynnika zewnętrznego w tym wypadku komórek macierzystych. Mam nadzieję, że i ten rok wspólnie przetrwamy i osiągniemy sukces. Jeszcze raz wszystkiego dobrego dla Was na cały rok, aby optymizm nie opuszczał nikogo i gościł każdego dnia od wschodu do zachodu.