Archives for Czerwiec 2011

Kiedy odpoczywasz choroba postępuje, kiedy ćwiczysz masz szansę ją zwalczyć…

Przysłowie niemieckie mówi – Gdy wypoczywam, rdzewieję…

Kiedy dziś z rana przyjechała do mnie moja wspaniała rehabilitantka miałem wielkie nadzieje na kolejną godzinę udanej rehabilitacji a skończyło się na masażu górnej części kręgosłupa, całych nóg oraz paru lekkich ćwiczeniach, spastyczność załatwiła mnie dziś całkowicie? Wykonaliśmy kilka ćwiczeń na czworakach i to praktycznie wszystko na co było tylko mnie dziś stać.
Rehabilitantka mówi bym odpoczął chociaż jeden dzień bez rehabilitacji, by wszystko się zregenerowało, ciężko mi te słowa przetrawić a jeszcze trudniej wprowadzić w życie.
Problemem mojej choroby jest istotny fakt a mianowicie cały czas trzeba ćwiczyć, kiedy odpuszczę jeden dzień na drugi już spastyczność jest jeszcze większa. To jest nieustanna walka kiedy odpoczywasz choroba postępuje, kiedy ćwiczysz masz szansę ją zwalczyć.

ADHD rehabilitacyjne tak mogę określić moją rehabilitantkę oczywiście w pozytywnym słowa tego znaczeniu, jest dobra a nawet bardzo dobra, posiada niesamowitą wiedzę na temat rehabilitacji, co chwilę wprowadza nowe ćwiczenia mające pobudzić taki czy inny mięsień, niekiedy są łatwe , bywają też trudniejsze ale zdarzy się i czasem że są jak nieludzka męka że tak to nazwę. Mówię o niej w samych superlatywach bo faktycznie tak jest czuje rehabilitację, widać że chce pracować z pacjentem oddaje się swojej pracy to jest niesamowite. Wierzy w siebie, ćwiczenia i w pacjenta… Jest fenomenalna to wszystko w tym temacie.

Nawet najdalszą podróż zaczyna się od pierwszego kroku..

Gautama Budda (Siddhartha Gautama) kiedyś powiedział – Nawet najdalszą podróż zaczyna się od pierwszego kroku…

23.06.2010 – 23.06.2011 – dziś mija rok okrągłe 365 dni od heroicznej operacji, 365 dni wśród których było wiele bólu, zmartwień, łez, bezradności, ale też bardzo dużo nadziei, optymizmu, wiary.

Mimo że tu z wami jestem, poruszam się samodzielnie na wózku inwalidzkim, mogę się sam najeść, napić, czuję niedosyt. Oczekiwałem więcej po tym roku nie ukrywam, liczyłem że będę poruszał się już latem 2011 roku o kulach czy balkoniku, rzeczywistość jest jednak inna. Ale czy to mnie załamało? nie, dalej utwierdzam się w przekonaniu że niemożliwe nie istnieje , więc pewnego dnia będę chodził. Dziś ta podróż dobiega końca , bo od jutra zacznę kolejny rok rehabilitacji od operacji. A wraz z tym nowym rokiem rehabilitacyjnym mam fantastyczną wiadomość…

„ Z radością informuję, że nasz dział medyczny zakwalifikował Pana na leczenie komórkami macierzystymi „

Spełniło się…. Odnalazłem klinikę która widzi szansę na poprawę mojego życia…
Nie ukrywam że ta wiadomość dała mi wiele radości , pojawiły się nowe możliwości ,wspaniałe uczucie. Klinika znajduje się w Chinach w miejscowości Shijiazhuang to tam jest nowa szansa dla mnie abym pokonał paraliż. Droga do pełnego spełnienia marzenia jest bardzo daleka ponieważ wszystko rozbija się o koszty mego leczenia sięgające około 30 tysięcy dolarów. Sami z rodziną nie jesteśmy wstanie uzbierać takiej kwoty, dlatego zaczynam szukać pomocy gdzie jest to tylko możliwe.Jeżeli ktokolwiek będzie chciał mi w jakikolwiek sposób pomóc w uzbieraniu takiej kwoty będę bardzo wdzięczny.

Listy prawie jak do Boga….

Bernhard Langenstein kiedyś napisał – Prawdziwe życie zaczyna się wraz z prawdziwym marzeniem. Kto potrafi marzyć, nie stracił nadziei. A nadzieja może wszystko…

Listy prawie jak do Boga …. Wczoraj znów wysłałem kilka listów w świat a wśród tych kilkuset liter które przelałem na papier padły te najważniejsze… czy jest możliwość bym podał się eksperymentalnemu leczeniu wstrzyknięcia komórek macierzystych… pragnienie chodzenie powoduję że szuka się możliwości jakie są tylko dostępne na tym świecie, nic innego się nie liczy. Wielu ludzi uważa że raz to nie etyczne, dwa duże niebezpieczeństwo, trzy czy warto tak ryzykować ?

Odpowiedz na te pytania według mnie jest dość prosta, zależy to też również od samego człowieka, co jest dla niego ważne, czym się kieruje w życiu i czy potrafi przyjąć to co narzuciło mu życie.
Wyobraźcie sobie że kochacie kwiaty, prace w ogrodzie, zasadzanie, przesadzanie , podcinanie, daje wam to radość której nie możecie zastąpić czym innym. I w pewnym okresie waszego życia dotyka Was jakaś tragedia – która odbiera Wam władzę w kończynach górnych, nie jesteście się wstanie sami najeść, napić, ubrać, ani robić w ogrodzie który był dla Was wszystkim… ale gdzieś tam na świecie widać iskierkę nadziei , jest klinika która robi takie czy inne badania które mają na celu przywrócenie Twojej i milionów innych ludzi na świecie sprawności którą utraciliście. Zazwyczaj w takich momentach w pierwszych chwilach kiedy się o tym dowiadujecie powstaje myśl ja to chcę… ja tego chcę spróbować to może pomóc… dopiero później kiedy zagłębiacie się w tym bardziej widzicie że takie postępowanie jest nie etyczne, budzi u wielu ludzi negatywne odczucia tak jak i w Tobie kiedy byliście zdrowi… ale teraz kiedy nie możesz nic koło siebie zrobić a na drugim końcu świata mogą Tobie pomóc nadal masz takie odczucia że takie leczenie jest złe?

Śmierć jest bardzo mobilizującym czynnikiem wówczas sięgamy nawet przysłowiowej brzytwy byle tylko nie polec , ja nie umieram ale też nie godzę się na przeżycie całego życia na wózku inwalidzkim więc jeżeli podjedzie pociąg stwarzający możliwość dla mnie leczenie komórkami macierzystymi wsiadam w niego obiema nogami za wszelką cenę…

Pomóż mi proszę pokonać paraliż…

Celsus kiedyś powiedział – Nie jest ważne, co wywołuje chorobę, ale co ją usuwa.

Na świecie jest wiele chorób, uleczalnych i nieuleczalnych ludzie z nimi żyją na swój sposób. Jedni je pokonują inni się poddają. Żeby pokonać chorobę trzeba z nią walczyć sama nie minie, można ją pokonać na wiele sposobów poprzez leczenie farmakologiczne, rehabilitację , ale głównym lekiem jest nasza psychika ona walczy z chorobą od samego nastawienia zależy jaki punkt będzie obrany.
Wiadomo bywa i tak że nie można wygrać ale jeżeli się ma cień szansy nie ma innej drogi jak toczyć z nią wojnę.

Przez wiele lat lekarze nie chcieli mnie operować ponieważ istniało wysokie zagrożenie śmiercią na stole. Operacja na plecach groziła przerwaniem rdzenia kręgowego i paraliżem całego ciała, operacja z przodu otwierająca klatkę piersiową byłaby jeszcze bardziej niebezpieczna ze względu na serce i aortę znajdujące się na wysokości ucisku na rdzeń kręgowy. Stało się co się stało po operacji całe ciało było sparaliżowane , dziś w pełni czuję tylko ręce i barki ale wszystko wraca. Powoli ale wraca.
Skutkiem poprawy jest rehabilitacja dzięki niej wracam do zdrowia, ćwiczę każdego dnia tyle ile mogę ale wiem że po ostatnich wizytach rehabilitantki muszę jeszcze więcej. To bardzo ciężki proces ale warty poświęcenia ponieważ zaważy on na całym moim dalszym życiu.

Od kilku dni przychodzi do mnie rehabilitantka na rehabilitację domową , jest to tylko 10 zabiegów . Gdy je skończę nowych już nie otrzymam ponieważ okazuje się że rehabilitacja domowa jak uważa nfz jest nie opłacalna i klinika wstrzymuje skierowania ,nie realizując ich. Prywatnie przychodzi do mnie rehabilitantka raz na dwa – trzy tygodnie na godzinę koszty godzinnej rehabilitacji są ogromne i mnie po prostu nie stać. Resztę ćwiczę sam , bądź z rodziną , ale tak naprawdę to za mało. Ja potrzebuję rehabilitanta cały czas, mój stan tego wymaga . Dlatego szukam pomocy gdzie tylko jest taka możliwość . Jeżeli bylibyście państwo chętni wspomóc mnie w leczeniu rehabilitacyjnym byłbym niezmiernie wdzięczny.

 
Poniżej zamieszczam konto bankowe na które można wpłacać pieniądze dające mi szansę na pokonanie choroby i powrócenie do normalnego życia.
 
PKO BANK POLSKI
32 1020 4027 0000 1402 0416 0958