Archives for Maj 2011

Za wszelką cenę będę dalej dążył…

Ralph Waldo Emerson kiedyś napisał – Człowiek, w którego ludzie wierzą, jest potęgą podwójną ma moc, jeżeli sam w siebie wierzy.

Wczoraj miałem fantastyczny dzień a to za sprawą tego, iż udałem się do miejsca mojej byłej pracy. Spotkanie „ starych „ znajomych, wszelkich pracowników, kierowniczek oraz kierowników sprawiło mi wiele radości. Była to pierwsza konfrontacja od czasu operacji, towarzyszył temu wszystkiemu wielki stres, ponieważ nie wiedziałem jak zareagują na mnie Ci wszyscy ludzie, ale obawy zostały szybko rozwiane przywitali mnie bardzo ciepło. Padła nawet propozycja powrotu do pracy, nie byłoby żadnego problemu, aby każdego dnia wniesiono mnie po kilku schodkach bym mógł udać się do windy. Przeszkodą jednak byłaby toaleta, ponieważ architektonicznie nie jest przystosowana do osób na wózkach inwalidzkich.
Jednak trzeźwo spoglądając na cała sprawę, chociaż serce bardzo chce już powrotu wiem, że to nie jest jeszcze ten czas, muszę ćwiczyć i wiem, że to jest w tej chwili najważniejsze. W każdym jednak bądź razie kierownictwo oznajmiło, że drzwi dla mnie są zawsze otwarte, więc trzeba walczyć by stanąć na nogi i wrócić!
Obawiałem się jak wcześniej wspomniałem kontaktu ale ułożyło się bardzo dobrze, zostało powiedziane wiele ciepłych słów które dają jasno do zrozumienia że Oni we mnie wierzą , tak samo jak i Wy drodzy blogowicze że będę chodził…

Dziś też kończę 25 lat…. Może jestem młody i zapewne nadal nie wiele wiem o życiu, ale jedno wiem na pewno za wszelką cenę będę dalej dążył, wierzył, ćwiczył, myślał, marzył, ponieważ niemożliwe nie istnieje a marzenia się spełniają.

Dziś mogę sam poruszać się na wózku inwalidzkim, ale jak dla mnie to za mało…

Theodor Fontane kiedyś napisał – Odwaga jest dobra, lecz wytrwałość lepsza…

„ Czeka Cię wiele pracy, musisz jeszcze więcej ćwiczyć „ to słowa rehabilitantki, która odwiedziła mnie w tym tygodniu. Sprawdziła moje możliwości fizyczne, pokazała nowe ćwiczenia i udzieliła niezbędne wskazówki. Generalnie nie jest dobrze, ponieważ w dalszym ciągu nie uzyskałem stabilizacji w miednicy od zdjęcia metalowej ortezy. Kolejny problem to mięśnie przykręgosłupowe są bardzo słabe, oraz nogi, w których jak wiemy nic się nie dzieje. Jedyną dobra wiadomość to taka, że mam pełny zakres w stawach a także to, iż niema przykurczy.
Droga do tego bym wstał na nogi i zaczął samodzielnie chodzić jest bardzo długa. Za miesiąc minie rok od operacji od tamtego czasu jest lepiej, bo jak pisałem we wcześniejszych notkach przez ponad półtora miesiąca leżałem jak roślina w łóżku, dziś mogę sam poruszać się na wózku inwalidzkim, ale jak dla mnie to za mało…

Naprzód do zwycięstwa !!

Ernesto Che Guevara kiedyś powiedział – Zawsze naprzód do zwycięstwa!

Weekend minął na przymusowym odpoczynku . Mało rehabilitacji a to za sprawą niespodziewanego urazu. Prawdopodobnie zbyt długo i intensywnie ćwiczyłem w pozycji na czworakach i w efekcie pod lewym kolanem wyskoczyła górka, kolano spuchło i pojawił się ból. Sobota , niedziela okłady z ziela ostrożeń , smarowanie kolan różnymi maściami i dziś jest już dobrze. Zapewne skutkiem tego urazu poniekąd są ćwiczenia wykonywane w pozycji na czworakach, ale też jest druga strona medalu a jest nią słabe krążenie w nogach które również ma wielkie znaczenie.

Psychicznie jest dobrze, jestem zmotywowany ,energii również jest pod dostatek i myślę że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Dziś przyjeżdża do mnie rehabilitantka by pokazać nowe ćwiczenia i dać kilka wskazówek. Naprzód do zwycięstwa!!

Jak to jest chodzić ?

Paulo Coelho kiedyś napisał – Ludzie uczą się w 25 procentach od mistrza, w 25 procentach słuchając samych siebie, w 25 procentach od przyjaciół, a w 25 procentach uczy ich czas.

Uczę się każdego dnia wszystkiego od nowa mycia, ubierania, poruszania się z większą łatwością na wózku inwalidzkim , ale najważniejszym celem jest nauką chodzenia wszystko inne mniej ważne.
Kiedy tracisz czucie w nogach bądź jesteś sparaliżowany mózg zaczyna szwankować przychodzą do głowy złe myśli, świat zaczynasz postrzegać w ciemnych barwach, a Twoje ruchy nóg, wykonywanie kroku zanikają. To beznadziejne uczucie nie potrafisz już wyobrazić sobie tego jak się poruszałeś mózg wymazał to z pamięci. Koniec.

Dlatego uczę się wszystkiego od nowa , każdy ruch który wykonuje podczas rehabilitacji sam bądź z pomocą kogoś staram sobie go wyobrażać, zmuszam mózg do tego by zaczął działać , pozwolił odbudować to co przepadło, by na nowo powstał zarys robienia kroku, unoszenia kolana do góry, podciągnięcia stopy. Dalej nie ruszam nogami ani palcami ale brnę w to głębiej ponieważ wiem że to jedyna droga. Samo nie wróci. W sile i sukcesie rehabilitacji według mnie leży poprawianie tego co dobrze zrobiłeś wczoraj…

Jak to jest chodzić ? co czujesz? Czy każdy Twój krok jest przemyślany ? myślisz o tym że idziesz? Czy wszystko po prostu samo się dzieje? Nie pamiętam….

I tak to mnie nie złamało, podążam dziś dalej do celu…

Bertold Brecht kiedyś napisał – O losie człowieka decyduje człowiek…

Niekiedy a w zasadzie często bywa tak, że cokolwiek człowiek chce zrobić musi działać na własną rękę, pomoc drugiego człowieka rzadko, kiedy jest prawdziwa, mam tu na myśli, że pomagamy sobie z czystej chęci, dobrej intencji, nie przymusu bądź obowiązku. Kiedy jechałem do szpitala kilka tygodni temu musiałem wynegocjować zmianę Cystofixu, jak pisałem we wcześniejszych notkach Cystofix zmieniono ale nie obstawiono mnie lekami co jak wiemy efektem ubocznym było zapalenie pęcherza moczowego. Wczoraj znów znalazłem się w szpitalu na ostrym dyżurze z powodu pęknięcia szwów i wypadnięcia Cystofixu. Gdyby lekarzowi bardziej się chciało nie byłoby takich problemów…, ale to jest właśnie Polska… I tak to mnie nie złamało, podążam dziś dalej do celu.

Jest bardzo ciężko ale idę dalej do przodu bo inaczej nie potrafię

Harlan Coben kiedyś napisał – Najpierw rezygnujesz z drobiazgów, potem z większych rzeczy, a w końcu z wszystkiego. Śmiejesz się coraz ciszej, aż wreszcie zupełnie przestajesz się śmiać. Twój uśmiech przygasa, aż staje się tylko imitacją radości, czymś nakładanym jak makijaż.

Przez ostatnie dni mojego życia przeszło tornado niszcząc po drodze wszystko co było tylko możliwe, zostałem poinformowany o paru rzeczach których tak naprawdę nie chciałbym nigdy usłyszeć. Przez pewien okres mojego życia żyłem w niewiedzy , nie wiedziałem o pewnych problemach a kiedy pytałem co się dzieje zawsze dostawałem odpowiedz że wszystko jest w porządku. Teraz kiedy kurtyna opadła dowiedziałem się jaka jest rzeczywistość a jest ona przerażająca.
Kiedy człowiek samemu nie daje rady prosi o pomoc rodzinę „ przyjaciół „ zazwyczaj w takich chwilach dopiero poznajemy się na ludziach, czy wyciągną pomocną dłoń czy też nie.
Od momentu kiedy znów jestem na wózku wielu ludzi się odsunęło … nie tylko ode mnie ale i od rodziny. Tak po prostu, kiedy jesteś na świeczniku oblega Cię tłum a kiedy spadasz do piekła z reguły niema nikogo.

Ze zdrowiem również ciężko wróciły silne bóle w klamrach umocowanych w kręgosłupie, pojawiły się bóle w stawach kolanowych, pionizacja czynna przy balkoniku wstrzymana powód ? kiedy stanę momentalnie upadam na ziemie nogi nie są w stanie mnie utrzymać. Jak by tego było mało sporadycznie czuje kłucie w klatce piersiowej a na deser problemy z oddychaniem, trudno nabierać powietrza w niektórych momentach.

Jest bardzo ciężko ale idę dalej do przodu bo inaczej nie potrafię…