Archives for Styczeń 2011

Freedom Tower ( Wieża Wolności )

Hiromu Arakawa kiedyś powiedziała – Lekcja, która nie sprawia bólu, niczego nie uczy.

Dziś jest wtorek 25 stycznia 2011 roku. Wczorajszego dnia odbyłem badanie urodynamiczne .
Badanie to polega na pomiarze czynności dolnego odcinka dróg moczowych od których zależy prawidłowe gromadzenie moczu i opróżnianie pęcherza moczowego. Ogólnie rzecz biorąc w tej kwestii nie jest dobrze … gdyż zbytnio nie mam kontroli nad tym całym procesem . Prawdopodobnie zostaną podjęte próby samo cewnikowania się dzięki nim teoretycznie będę miał kontrolę nad opróżnianiem pęcherza moczowego , obecnie robi to za mnie cystofix który mam zainstalowany przez ścianę brzucha w okolicy nadłonowej. Czas pokaże jak będzie dalej…

Kolejną niemiłą sytuacją jaka mnie wczoraj spotkała to brak skierowania na rehabilitacje domową od Pani doktor, proszę się oto skierowanie od 25 listopada 2010 roku czyli dnia w którym opuściłem szpital. Fakt dostałem skierowanie kilka tygodni temu ale było źle wypisane poprawka miała zostać wysłana do domu pocztą ale do dnia dzisiejszego nic nie doszło… rejestrując się na badanie urodynamiczne zapytałem Panią która mnie obsługiwała czy Pani doktor zostawiła dla mnie skierowanie… kobieta odpowiedziała że nie…

Wczoraj był ciężki dzień… kolejne dwa ciosy i wszystko gdzieś tam w psychice na chwile się burzy tak jak wieże World Trade Center z 2001 roku. Jednak Amerykanie się nie poddali budują dziś Freedom Tower ( Wieżę Wolności ) ja również muszę budować każdego dnia swoje psychiczne wieże, powiem tak jestem jeszcze bardziej zmotywowany po tym dzisiejszym dniu ! Każdy z nas ma w sobie coś z WTC ale tak samo wszyscy możemy wybudować nową wieżę… Wieżę Wolności…

Jean Claude Van Damme

Jean Claude Van Damme kiedyś powiedział – Wierzę w to co sobie zamarzyłem i codziennie walczę by to urzeczywistnić … nie ma rzeczy niemożliwych…

Jean Claude Van Damme – urodził się 18 października 1960 w Berchem-Sainte-Agathe niedaleko Brukseli. Trenował wschodnie sztuki walki, tajski boks , taekwondo oraz kulturystykę. Europejski mistrz w karate oraz mistrz Belgii w kulturystyce. Do USA wyjechał w 1981 roku. Dziś znany jako reżyser kina akcji, aktor, scenarzysta, producent. Zanim jednak trafił na sam szczyt musiał przejść długą i wyboistą drogę… początkowo łapał się każdej pracy jaka się nadarzyła od czyściciela dywanów, szofera, po masażystę i roznosiciela pizzy. Początkowe role były nisko budżetowe dopiero
„ Krwawy sport „ z 1988 roku otworzył mu drzwi do kariery jak i tłum fanów na całym świecie…
Van Damme sam o sobie mówi że nie jest nikim nadzwyczajnym, nie wychował się na ulicy, nie jest intelektualistą ani debilem po prostu jest przeciętnym facetem, ma dwa psy , dom ,lubi trenować i kocha życie…

Dla niektórych to człowiek który potrafi tylko machać nogami na ekranie… we mnie wzbudza wielki podziw… kiedy wyjeżdżał do USA nikt z jego otoczenia w niego nie wierzył łącznie z rodzicami, postanowił dążyć za marzeniami chwytał się każdej pracy jak była tylko możliwa ale by dalej iść w kierunku swoich marzeń. Szanuję go za wywiady, wszelkie wypowiedzi, podejście do życia.
Piszę teraz o tym ponieważ uważam że jest on człowiekiem który swoim życiem w pewnym sensie odmienił moje życie… Kiedy w 2003 siedziałem na wózku byłem załamany straciłem sens życia , dostałem można powiedzieć przypadkowo film ”   The Quest „ i wtedy wszystko powoli zaczęło się zmieniać… dni mijały a ja pogłębiałem swoją wiedzę o aktorze, czytałem wypowiedzi, artykuły, oglądałem jego filmy, pewnego dnia uświadomiłem sobie że jeżeli on potrafi cieszyć się życiem, dążyć do marzeń, walczyć o nie.. i je osiągać, to dlaczego tego ja nie robię? Zmienił moje myślenie… od tamtych dni wiem że należy o marzenia walczyć chociaż nasze otoczenie może nie mieć w nie wiary…
Dziś kiedy jest wielka przeszkoda przede mną mówię sobie JCVD dałby radę więc i ja muszę…

Winston Churchill kiedyś powiedział – Nigdy, nigdy, nigdy, nigdy się nie poddawaj.

Każdy z nas codziennie podejmuje jakąś decyzje niektóre z nich są ważne inne ważniejsze ale także pojawiają się takie momenty w życiu kiedy trzeba podjąć decyzje najważniejsza taką która zaważy na dalszym naszym życiu. Ludzie stojący z boku nie zawsze są zgodni co do podjęcia owej decyzji, niekiedy stwierdzają że dany krok był zły, że należy postąpić inaczej, zaakceptować to co dał los i iść dalej. Wszystko byłoby dobrze ale cały szkopuł polega na tym że osoby które stoją z boku one nie doświadczają wagi podjętej decyzji, wypowiadają się w taki albo inne sposób ale to wszystko jest hipotetyczne ponieważ prawdopodobnie nigdy nie doświadczyły albo i nawet nie doświadczą problemu… ilu ludzi na świecie tyle sposobów na życie ale każdy z nas podejmuje własne decyzje które są uwarunkowane takimi a nie innymi przekonaniami i należy to uszanować…

Ed Roberts jest idealnym przykładem ogromnej mocy w podjęciu własnej decyzji. Ukończył Uniwersytet Kalifornijski w Berkley będąc sparaliżowanym. Następnie pracował jako dyrektor Kalifornijskiego Stanowego Departamentu Rehabilitacji. Walczył o prawa ludzi niepełnosprawnych dążył do równouprawnienia ,przyczynił się do licznych udogodnień architektonicznych dzięki którym umożliwiły wprowadzenie równości na świecie.

Moją decyzją jest walka z paraliżem oraz dążenie do tego bym mógł poruszać się sam o własnych nogach bez żadnych pomocy medycznych i nie zmienię tej decyzji … nie zaakceptuje wózka ! ponieważ wiem że mogę to wygrać!

To co nie sprawia trudu i bólu nie jest tego warte

Cecelia Ahern kiedyś napisała – Życie jest zabawne, prawda? Kiedy już myślisz, że wszystko sobie poukładałeś, kiedy zaczynasz snuć plany i cieszyć się tym, że nareszcie wiesz, w którym kierunku zmierzasz, ścieżki stają się kręte, drogowskazy znikają, wiatr zaczyna wiać we wszystkie strony świata, północ staje się południem, wschód zachodem i kompletnie się gubisz. Tak łatwo jest się zgubić.

Ostatnie dni są dla mnie bardzo ciężkie pod względem fizycznym, spowodowane jest to bólami które na nowo wróciły. Niepokojem jest fakt iż ból ten umieszczony jest w okolicach metalowych klamr które stabilizują mój kręgosłup. Mniej ćwiczę gdyż dolegliwość daje się we znaki. Może to mieć wielorakie znaczenie z jednej strony ból pojawia się ponieważ wszystko w kręgosłupie zaczyna się normować, rozciągać i tak naprawdę funkcjonować w prawidłowy sposób albo zachodzą jakieś niepokojące zmiany w tym odcinku kręgosłupa – chociaż takiej opcji nie przyjmuję. Czas tutaj jest przypuszczalnie najlepszym lekarzem. Ktoś kiedyś powiedział że to co nie sprawia trudu i bólu nie jest tego warte… i chyba tymi słowami się pocieszam.

” Życie to nie tylko słodycz. To znój i trud… „

Sylwester Stallone układając scenariusz do jednego z filmów napisał – Powiem ci coś, co już pewnie wiesz. Życie to nie tylko słodycz. To znój i trud. I jeśli mu się poddasz, to nieważne jaki jesteś twardy, przydusi Cię do gleby. Mnie, Ciebie, każdego. Takie jest życie. Nieważne jak mocno bijesz, ale jak dużo jesteś w stanie znieść i nadal iść do przodu. Tak powstaje zwycięzca. Jeśli wiesz na co cię stać, rób to, na co cię stać ale musisz być gotowy na ciosy.

W tym roku gwiazdy na niebie mogą zgasnąć a lodowce stopnieć ale także w tym roku ja muszę za wszelką cenę zacząć chodzić z takim właśnie postanowieniem wchodzę w ten Nowy Rok.
Niezmiennie ćwiczę dwa razy w ciągu dnia, do południa i popołudniu. Rehabilitacja przebiega bardzo powoli, niektóre ćwiczenia są mocno ograniczone z powodu ortezy która utrzymuje mój kręgosłup w pionie, jednak na koniec stycznia początek lutego zostaną podjęte próby zdjęcia tej oretezy. Jaki będzie tego efekt? oby jak najlepszy, okażę się wówczas czy jestem w stanie utrzymać się w pozycji siedzącej bez jakiejkolwiek pomocy. Niepokojący jest wciąż paraliż który dalej się utrzymuje a to jakby nie patrzeć już 8 miesiąc oraz silna spastyczność , obecnie nie potrafię tego zwalczyć.
Reasumując nieustannie trzeba robić swoje bo rezultaty pewnego dnia przyjdą…